nowa afryka innowacja rozwoj wzrost

Jednym z celów jakie postawiłem przed sobą, zakładając tą stronę to przełamywanie stereotypów. Jesteśmy Europejczykami, świat jest blisko nas, a my jesteśmy jego częścią – to różni nas od Amerykanów, dla których wszystko co istotne zawiera się między Nowym Jorkiem a Los Angeles.

Jednak także my mamy bardzo krzywy obraz Afryki. Przez tysiące godzin wiadomości telewizyjnych, programów przyrodniczych i filmów sensacyjnych, Afryka kojarzy nam się z wojnami, głodem, dzikimi zwierzętami i dziwnie ubranymi ludźmi w lepiankach. Nie jest to obraz, który wziął się znikąd, są jednak inne oblicza Afryki.

Pozytywne postaci, szalone metody

Nic dziwnego, że sudański miliarder, Mo Ibrahim, właściciel giganta telekomunikacyjnego żali się że zachodnie media pomijają wszystkie dobre wiadomości z Afryki i skupiają się tylko na tych paru miejscach, gdzie wszystko dzieje się źle.

afryka dlugosc rzadow dyktatorzy

Tymczasem coraz więcej krajów Afryki rozwija się w tempie, jaki tylko marzy się Europie Zachodniej i coraz więcej przechodzi na system demokratyczny. A demokratyzacji pomagają… szalone metody. Wspomniany powyżej Mo Ibrahim, założył fundację, która tworzy ranking jakości rządów w Afryce i przyznaje niezwykłą nagrodę – jednorazowy zastrzyk gotówki wysokości pięciu milionów dolarów i dwieście tysięcy dolarów co roku, dożywotnio – dla demokratycznie wybranych afrykańskich liderów, którzy rządzili uczciwie i odeszli po demokratycznych wyborach. Pierwsza nagroda trafiła do Joaquima Chissano w 2007 roku z Mozambiku, w 2008 roku dostał ją Festus Mogae z Bostwany, a w 2011 otrzymał ją Pedro Pires, po odejściu ze stanowiska prezydenta Wysp Zielonego Przylądka, jakie to dzierżył przez minioną dekadę. Dyktatorzy nie muszą już okradać swoich państw i bać się końca rządów – jest to niewątpliwie zła wiadomość dla szwajcarskich banków.

Rwanda

Rwandę kojarzymy przede wszystkim z koszmarnego ludobójstwa z 1994 roku, kiedy to członkowie plemiona Hutu wymordowali między 500 a 930 tysięcy Tutsi. Niedługo jednak będziemy może wymieniać Rwandę jednym tchem, razem z Koreą Południową, Brazylią czy Chinami jako nowy cud gospodarczy.

Paul Kagame, prezydent Rwandy otoczył się zapleczem technokratycznych ministrów i prowadzi swój kraj ku gospodarczej rewolucji. Biznes jest jego pasją. Jak powtarza, nawet w łóżku czyta biznesowe case study. Chce by Rwanda stała się afrykańskim Singapurem. Pomóc mają w tym rządy prawa – rzecz niezwykle rzadka w Afryce. Polityka ta zresztą już dziś przynosi efekty – poziom korupcji spadł poniżej niektórych państw europejskich, takich jak Włochy czy Grecja, co jeszcze niedawno było zupełnie nie do pomyślenia. Można uważać, że prześcignięcie tych dwóch śródziemnomorskich republik nie jest żadnym wyczynem, jednak w innych rankingach Rwanda wyprzedza o wiele prężniejsze gospodarki (w tym naszą). Według Banku Światowego to 45-ty kraj na świecie, w którym najłatwiej prowadzić biznes (my znajdujemy się dwadzieścia miejsc dalej). Pod rządami Kagame, PKB kraju, od pamiętnego 1994 roku wzrosło dwukrotnie (tak, pan Kagame nie jest fanem demokracji – regularnie fałszuje wybory – ideałów nie ma…), a zachodnie firmy zaczynają się pchać drzwiami i oknami. Od niedawna jest to pierwszy kraj regionu, w którym można płacić kartą. Otwarto także granice dla wykształconych i przedsiębiorczych imigrantów z Ugandy i Tanzanii. O tempie rozwoju kraju, niech świadczy fakt, iż do 2017 roku ilość produkowanej elektryczności ma wzrosnąć… dziesięciokrotnie! Nasz rozwój po 1989 roku, w porównaniu z takim skokiem cywilizacyjnym, to pikuś!

Prezydent Kagame stawia przed swoim krajem ambitne plany. Osiągnięcie ich nie będzie łatwe. Kraj stracił swoje elity intelektualne i większość wykształconej ludności w masakrze 1994 roku, w dodatku, otoczony jest sąsiadami o fatalnych rządach: Ugandą, Burundi i sypiącym się Kongiem, co przy braku dostępu do morza jest poważnym problemem. Jednak, historia pokazuje, że nawet najcięższe okoliczności mogą zostać przezwyciężone pod mądrymi rządami (weźmy chociaż przykład pozbawionej surowców, zrujnowanej po drugiej wojnie światowej i nękanej tajfunami Japonii!).

 

Etiopia

 

Nawet Etiopia znana w Polsce jako drugie centrum głodu obok Somalii i słynna z dowcipów typu “Ile jest kucharek w Etiopii? Sześć.”  ruszyła z miejsca. Ten drugi pod względem ilości populacji kraj w Afryce (po Nigerii), do niedawna był jednym z najbardziej zacofanych miejsc na ziemi. Nawet dzisiaj 68 spośród 85-ciu milionów osób zamieszkujących ten kraj żyje „w warunkach bardziej przypominających średniowiecze”, jak pisze The Economist.

Eksport rośnie w ostatnich latach o nieprawdopodobne 50% rocznie – Etiopia to dziś jedno z najtańszych miejsc na świecie, jeśli chodzi o surowce czy siłę roboczą, – a PKB ma rosnąć o 11% rocznie do 2015 roku.

Pod wpływem chińskich inwestycji i pożyczek (w Etiopii są wyższe niż amerykańskie i europejskie razem wzięte) kraj zamienił się plac budowy – powstają nowe drogi, tamy, szkoły i szpitale. Przemysłowy potentat, saudyjskiego pochodzenia – Mohammed al-Amoudi stworzył potężną fabrykę cementu, mającą produkować 2 miliony ton rocznie.

W miasteczkach zaczyna pojawiać się czysta woda, kliniki drastycznie obniżyły śmiertelność noworodków i matek, a szkoły wypełnione są dziećmi od rana do nocy (działają w trybie dwuzmianowym).

 

Innowacyjność

 

Jest to też kontynent niezwykłej kreatywności. Weźmy choćby powstałą nie tak dawno temu firmę KickStart w Kenii produkującą pompy nożne. Dzięki nim pojedynczy rolnik może nawodnić obszar pola pozwalający mu wreszcie wyjść poza żywienie wyłącznie siebie i własnej rodziny, ale także zacząć sprzedawać produkty rolne do miasta. Inwestycja poniżej 100 dolarów prowadzi do potrojenia dochodów. I niech mi ktoś teraz powie, że innowacja nie jest najkrótszą drogą do wyjścia z ubóstwa!

Inna słynna historia z Kenii to chłopak, który z uzbieranych na złomowisku części stworzył wiatrak dostarczający całemu gospodarstwu energii elektrycznej. Dzięki rozwojowi internetu i organizacji pozarządowych wszystkie te idee mają szanse się rozprzestrzeniać.

Świat się zmienia.Oprah Winfrey, której majątek szacuje się na trzy miliardy dolarów, nadal jest najbogatszą czarną amerykanką, ale nie jest już najbogatszą czarnoskórą osobą na świecie.

Wspomniałem o Etiopii, Rwandzie… nie miałem czasu wspomnieć o świetnie radzących sobie Botswanie i Namibii. Zebrałem tu różne przykłady, by namalować nowy portret czarnego lądu. Afryka trafiła wreszcie na właściwe tory.

 

Ale…

Nie mogę jednak dodać małego post scriptum. Niezaprzeczalnym faktem, bowiem jest że przed afrykańskim kontynentem stoją olbrzymie wyzwania. Według prognoz organizacji międzynarodowych do 2045 roku jego ludność podwoi się i osiągnie dwa miliardy ludzi, a niektóre kraje mają jeszcze bardziej szalony przyrost ludności: w Liberii i Nigrze co dwadzieścia lat liczba ludności się podwaja. Jeżeli spojrzymy dziś na gołe dane, Afryka Sub-saharyjska stanowiąc 12% światowej populacji, posiada 67% osób zarażonych wirusem HIV. Na 100 matek umierających przy połogu, 57 umiera w tej części Afryce, a na sto umierających noworodków, 49. Zmiana jaka tam nastąpi będzie niebywała. Nasze pokolenie będzie świadkiem przeniesienia się całych populacji z głodu, chorób i ubóstwa do cywilizowanego świata. Oglądanie wiadomości będzie w najbliższych latach fascynujące.

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box