Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 83
Literatura Archives - Maciej Rajk

Dzień szarańczy - Nathanael West

W dobrej literaturze cudowne jest to, że praktycznie wcale się nie starzeje. Przez przypadek można wykopać książkę sprzed osiemdziesięciu lat i absolutnie się zachwycić. Dokładnie to spotkało mnie, gdy wybrałem się do biblioteki w londyńskim Whitechapel. Włóczyłem się pomiędzy kiepsko zorganizowanymi rzędami książek (DeLillo był rozrzucony pomiędzy trzema sekcjami), aż wreszcie rzucił mi się w oczy „Dzień szarańczy” (ang. „The Day of the Locust”). Miałem wrażenie, że słyszałem gdzieś o tej powieści i zabrałem  błyszczący egzemplarz do domu. Książka okazała się prześmieszna, cudownie smutna i ironiczna. Używając słynniejszych pisarzy jako składników opisu, powiedziałbym, że to Raymond Chandler, zderzony z Salingerem, z domieszką Fitzgeralda i szczyptą Bukowskiego.

 

Continue reading »

Tym razem, dwa dni przed wizytą Marcina Twardowskiego w TVP2, podzielę się z Wami jednym z cięższych fragmentów "Spowiedzi". Muszę powiedzieć, że to właśnie uzależnienie od hazardu zrobiło na mnie największe wrażenie z Marcinowej historii. Nie seks, nie alkohol i nie narkotyki, ale właśnie skacząca po numerkach kuleczka. 

Tylko fragment – ku przestrodze i…. by zachęcić do lektury. 

 

„Pieniądz wygrany, jest dwa razy słodszy od zarobionego.” Richard Price, film „Kolor Pieniędzy”

„Hazard to najpewniejsza metoda zyskania niczego, z czegoś.” Wilson Mizner

„Jeżeli nie boisz się choć trochę, wchodząc do kasyna, jesteś albo bardzo bogaty albo nie wiesz wystarczająco dużo o tej grze.” VP Pappy

 

Hazardem rozwaliłem każdy biznes za jaki się wziąłem. W 2006 roku sprzedawałem markową odzież, by dorobić do pensji selekcjonera. Działałem jako pośrednik sprzedając towar, który brałem w komis od importera. Było to bardzo dochodowe i pewnie byłbym dziś ustawiony, ale niestety… Regularnie miałem trudności z rozliczeniem się na czas, ponieważ często przegrywałem pieniądze ze sprzedaży. Mój zaobek z każdego artykułu wachał się od stu do kilkuset złotych, natomiast wartość całej transakcji sięgała kilku tysięcy. Były to znaczne kwoty, które pozwalały mi grać. Gdy wygrywałem, to się rozliczałem. W pewnym momencie jeden z moich klientów osoba, której zostałem polecony przez znajomą zaproponował mi wspólną działalność. On zainwestował swoje oszczędności w zakup towaru, a ja miałem zająć się sprzedażą. Zaufał mi i nie podpisaliśmy żadnych dokumentów. Robiłem bardzo dobre wrażenie. Z pieniędzmi, które mi przelał pojechałem do Niemiec po towar. Sprzedawałem te rzeczy z różnym powodzeniem, ale nie przekazałem wspólnikowi żadnych pieniędzy. Wszystko na bierząco traciłem. Wysyłałem mu maile, tłumacząc się z trudności w jakiś komiczny sposób. To ktoś spóźniał się z płatnością, to nie byłem w stanie czegoś sprzedać.

 

Continue reading »

 

 

Janusz Głowacki wyprodukował właśnie kolejną książkę. Mój były sąsiad – obecnie sąsiad mojego pustego, warszawskiego mieszkania – postanowił pójść z duchem czasu i oddać się pasji recyklingu. Jako, że jednak na skrzyżowaniu Sowiej i Bednarskiej, stoi od lat ledwie jeden pomarańczowy pojemnik na wszelkie odpadki i o segregacji odpadów fizycznych nie ma mowy, za cel obrał sobie odpadki literackie. A konkretnie zapisane stronnice, odrzuconych przez Andrzeja Wajdę podejść do scenariusza „Wałęsy – człowieka z nadziei”. Scenariusz pisał pan Głowacki, bo to wszechstronnie uzdolniony człowiek jest.

 

Celem pana Janusza, w przeciwieństwie do większości recyklujących, nie jest uratowanie planety. Celem pana Janusza nie jest też (tym bardziej?) uratowanie polskiej literatury.

Pan Janusz, jak sam przyznaje, nie napisał nigdy niczego, z innego powodu niż z żądzy zysku.

Continue reading »

Tagged with:
 

"Spowiedź selekcjonera" już dostępna w formacie PDF – wystarczy kliknąć w zdjęcie poniżej i… prezent świąteczny gotowy. 🙂

Spowiedź selekcjonera

 

 

Wszystkich interesuje to jak się poznaliśmy z Marcinem Twardowskim. Pytał nas o to Marcin Prokop w Dzień Dobry TVN, pytał Tomasz Kammel w Pytaniu na Śniadanie. W klubie? Na jakiejś imprezie? Skąd w ogóle pomysł na książkę?! O, tak… Skąd wziął się pomysł na książkę też interesuje wszystkich.

Spowiedź selekcjonera – Poznajcie się

A poznaliśmy się w Pure Sky Club, w Warszawie, przez wspólnego przyjaciela. Marcin nie mógł na mnie trafić w bardziej idealnym momencie. Parę dni wcześniej odszedłem z pracy, by promować swoją trzecią książkę i napisać powieść, którą roboczo nazwałem „Polska” i której napisałem raptem parę stron w tamtym okresie (1 & 2). Chwilowo jednak chciałem dać sobie chwilę wolnego. Słowem, miałem czas.

 

Siedziałem przy stoliku z dziewczyną i wspomnianym przyjacielem, kiedy podszedł do nas przywitać się do nas elegancki facet po trzydziestce.

Kolega nie owijał w bawełnę:

– Marcin, chcesz napisać książkę o Cynamonie. To jest pisarz.

Przywitaliśmy się i po chwili już słuchałem o planach Marcina. Widać było, że od dawna chce coś ze swoimi wspomnieniami zrobić, ale czy to ma być historia klubu, jego biografia, książka pełna celebryckich skandalów…? Tu jasności nie było.

 

Przyjąłem to wszystko dość spokojnie. Jak każdy „piszący” przyzwyczaiłem się do tego, że każdy ma mi do opowiedzenia „najbardziej niezwykłą historię w dziejach ziemi, Polski i pobliskiego wszechświata”. Słucham, a potem z reguły uprzejmie kiwam głową. Poza tym kategoria „biografia celebryty” jest chyba najgwałtowniej omijaną przeze mnie we wszystkich księgarniach.

 

Continue reading »