Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 83
Muzyka Archives - Maciej Rajk

 

 muzyka na bezludną wyspę

Słucham jakiejś okrutnej ilości muzyki. Moje pasje i zapalenia pojawiają się i znikają. Przez tydzień słucham tylko Wombats, Phoenix, Manic Street Preachers, Spoon czy Mumford Sons. Potem to znika, pojawia się nowe odkrycie. Z miłości do zespołu czy płyty zostaje parę kawałków, do których może wrócę po latach, może sobie ponucę albo zaśpiewam, gdy ktoś przypadkiem wypowie frazę z tekstu. Są jednak wyjątki. Nieliczne, niemnogie i pojedyncze, ale jednak są. Jest parę płyt, które zakatowałem, zadarłem i zasłuchałem do granic, ale nadal mogę je bez cienia żenady puścić i z radością od początku do końca przesłuchać. Te właśnie płyty zabrałbym ze spokojem na bezludną wyspę. Z nimi obyłoby się bez postukiwania łupinami kokosów.

 

Continue reading »

velvet underground andy warhol

Velveci wybuchli hipisom w twarz. Pośród lata miłości i dzieci kwiatów, zmęczeni Nowojorczycy w znoszonych skórzanych kurtkach, śpiewali o alienacji, pożądaniu, narkotykach, uzależnieniach i sadomasochizmie… Recenzja ich jedynego „pozytywnego” albumu w magazynie Rolling Stone brzmi jak kazanie księdza nad nawróconą, zbłąkaną owcą: „album pokazuje jaką moc auto-transformacji ma ludzka dusza”. Ludzie w dzwonach nie mogli ich znieść. Nikt w latach sześćdziesiątych nie próbował tylu nowych rzeczy, nie przetarł drogi dla nowych rodzajów muzyki i nie różnił się tak mocno od głównego nurtu spod znaku długich włosów i Beatlesów. Bez nich nigdy nie powstały by zespoły takie jak New York Dolls, Roxy Music, Sex Pistols, R.E.M., Sonic Youth, Nirvana czy Stooges. Bez nich nie byłoby Patti Smith, Davida Bowie ani Iggy Popa.

Julian Casablancas ze Strokes napisał kiedyś: „Kiedy słuchasz stacji puszczającej klasycznego rocka, czy nie zastanawiacie się czemu nie grają Velvet Underground? Czemu to zawsze musi być Boston i Led Zeppelin. Czemu Rolling Stonesi są, aż tak bardzo popularni w porównaniu z nimi. OK, Rolling Stonesów jeszcze rozumiem, ale jest też część mnie która uważa, że to Velveci powinni być zespołem numer jeden. Velvet Underground wyprzedził swoje czasy tak bardzo. Ich muzyka była dziwna, ale dla mnie miała zawsze sens. Nie potrafiłem uwierzyć, że to nie jest najpopularniejsza muzyka jaka kiedykolwiek powstała.

 

Continue reading »

 

 
Od ponad roku, zabierałem się do napisania o moim ulubionym albumie rockowym. Kolekcjonowałem materiały, słuchałem wywiadów, obejrzałem film dokumentalny… sam album wysłuchałem chyba setkę razy… W rezultacie zebrałem zdecydowanie za dużo materiałów (macie okazję przejrzeć esencję z esencji z wyciśniętej esencji). Miałem wątpliwości czy będę w stanie oddać jego niezwykły nastrój i tą szaloną atmosferę w jakiej powstawał. Mowa tu o „Exile on Main St.” Rolling Stonesów z 1972 roku. Płycie bez większych „hitów” i z tego powodu mało znanej. Album naprawdę trzeba przesłuchać parę razy, żeby go poczuć. Niezwykłe jest jednak to, że praktycznie nie sposób się nim znużyć. I ciągle chce się do niego wracać.

Jest to zresztą płyta bardzo ceniona przez wielu muzyków. Tom Waits wielokrotnie powtarzał, że to jeden z jego ulubionych albumów wszechczasów. Jak mówi: „Ta płyta jest jak drzewo życia.”

(Update 2013: Płyta wylądowała na mojej liście albumów do zabrania na bezludną wyspę.)

 

Continue reading »

Strokes Angles 2011 Casablancas
Nowy album Strokes, wydany pięć lat po poprzednim zaczyna się bardzo odpowiednio od słów: I'm putting your patience up to test. Cierpliwość miłośników ich muzyki została dogłębnie przetestowana – pięć lat oczekiwań. Nie porwę się tu na artykuł o tym zespole, bo skończyłbym pisząc książkę. Ograniczę się do paru zdań szkicu i skupię się na albumie.

Powstawanie albumu najlepiej oddaje teledysk do Under Cover of Darkness. Wszyscy muzycy grają w jednym pokoju, a Casablancas śpiewa z krzesła w innym. Sam początek jest już wyjątkowo symboliczny. Kamera odjeżdża ukazując kolejnych muzyków, wchodzących ze swoimi partiami. Gdy pojawia się wokal, następuje szybkie cięcie i w zamiast spodziewanego Casablancasa widzimy… pusty czerwony tron. Król opuścił swoje stanowisko.

 

 

Continue reading »

Tagged with:
 

Wolfgang Amadeus Phoenix

Świat się kończy! Francuzi śpiewają po angielsku. I to nie jacyś tam z wysp odległych. Spod Paryża, z Wersalu! Jeżeli ktoś miał jeszcze wątpliwości, że powoli stajemy się globalną wioską to jest ta chwila, żeby je porzucić.

Najwyraźniej chęć zdobycia szerszej widowni pokonała opory przed sprzeniewierzeniem się ideałom Wielkiej Francji. I bardzo dobrze, bo dzięki temu dotarł do nas album grupy Phoenix, zatytułowany… Wolfgang Amadeus Phoenix. Ktoś ma dobre zdanie o sobie… Ale zasłużenie!

Album zdobył w 2010 roku nagrodę Grammy i wylądował w czołówce praktycznie wszystkich zestawień najlepszych albumów 2009 – od magazynu Spin po Rolling Stone. Dla wielu osób właśnie wtedy grupa Phoenix pojawiła się na muzycznym nieboskłonie, mimo że był to już ich czwarty album, a grają razem od początku lat dziewięćdziesiątych!

Continue reading »