Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 84

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 84

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 84

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 84
Muzyka Archives - Page 2 of 3 - Maciej Rajk

Amy Winehouse

Chciałem pisać dziś o czymś zupełnie innym, ale okoliczności same podsuwają temat. Pożegnam się tu z Amy Winehouse.

Pamiętać ją można albo jako wiecznie pijaną kretynkę z pierwszych stron tabloidów albo jako wybitną piosenkarkę.

Można zapamiętać jej występy, na których ledwo była w stanie wymruczeć cos do mikrofonu, jak choćby ostatnio w Serbii, gdzie przywitała widownię okrzykiem: „Witajcie Ateny!”, a potem co chwila schodziła ze sceny, zostawiając publiczność ze swoim zespołem, z całych sił starających sobie poradzić bez wokalistki.

Można też zapamiętać ją ze świetnych koncertów jak choćby w Somerset House w Londynie w ostatnich momentach, kiedy jeszcze radziła sobie z nałogami w 2007 roku. Albo z niesamowitego, wykonania Love is a Losing Game podczas rozdania nagród Mercury Prize w tym samym roku (odsyłam do youtube'a i innych mniej lub bardziej legalnych źródeł nagrań).

 

Continue reading »

 

 

Zastanawiałem się ostatnio jak trafiłem na większość zespołów, których słucham. Wyszło mniej więcej pół na pół: samodzielne znaleziska i czyjeś polecenie. Te najciekawsze nieraz z drugiego źródła.

Weźmy na przykład tytułowy Midnight Youth. Miesiąc temu poznałem w Kolonii dziewczynę – trafiliśmy do jej mieszkania, puściła muzykę, ja spytałem: „O, a to co?” i wiadomo… Niemka, która właśnie wróciła z rocznego pobytu w Nowej Zelandii, przywiozła muzykę ze sobą. Midnight Youth to produkt tej zielonej wyspy właśnie (podobnie jak zespół rugby All Blacks i reprezentacja piłkarska All Whites). W zeszłym roku ich debiutancka płyta trafiła do sprzedaży w Australii i Nowej Zelandii – Brave Don't Run.

Zamiast filozofować na temat „Jakie to niezwykłe, jak czasem trafiają do nas niektóre rzeczy?”, skupię się na zespole.

Zaczęli w 2006 roku, zespół scementował się podczas konkursu zespołów licealnych w Auckland, a już po chwili byli na drodze do kariery – jako dzieciaki zostali wybrani jako suport INXS podczas ich tournee po Nowej Zelandii. Już w 2007 wyszedł ich pierwszy singiel „Supernatural”, a rok później drugi singiel „A New Day” dopchał się na tamtejsze listy przebojów. Zaczęli regularnie otwierać występy przyjeżdżających do Auckland amerykańskich zespołów: w 2008 Incubus i OK Go.

 

Continue reading »

Tagged with:
 

 Ravi Shankar

Na liście absurdalnych życiowych doświadczeń odkrycie, że dwie osoby, które świetnie znasz, same, niezależnie znają się od lat zajmuje dość wysokie miejsce . W ograniczonym wydaniu odnosi się to też do twoich ulubionych artystów – dzisiaj dowiedziałem się, że Norah Jones jest córką najsłynniejszego wirtuoza sitara: Ravi Shankara. I jego i jej słucham od lat. Zastanawiam się czy nie przesunąć ich płyt na półce i nie umieścić obok siebie, w imię zasady: „Nie rozdzielać rodziny!”.

Ravi Shankar urodził się w Indiach w 1920 roku. Od najmłodszych lat towarzyszył grupie muzycznej swojego starszego brata – jako tancerz i muzyk. Mając 18 lat porzucił taniec i zaczął studiować… hinduską muzykę klasyczną. Uczył się u słynnego Allauddin Khana – a w Indiach uczyć się u kogoś, znaczy coś trochę innego niż w Europie. Uczeń zostaje tam częścią rodziny, a nauka trwa od rana do nocy. Dosłownie. Ravi ćwiczył n ieraz po kilkanaście godzin na dobę. Znany był z tego, że ćwicząc grę na sitarze podwiązywał swoje długie włosy do sufitu, tak by w razie przyśnięcia, szarpnięcie przywracało go świadomości.

 

Continue reading »

 

Kupiłem ostatnio płytkę DVD z koncertem Nirvany z Reading (sierpień 1992). Koncert nagrany niecałe dwadzieścia miesięcy przed samobójstwem Kurta Cobaina, a dwanaście dni po narodzinach jego córki – Frances.

Koncert jest świetny, pełen energii i… zabawny Kwintesencja muzyki grunge.. Kurt Cobain wjeżdża na scenę na wózku inwalidzkim – komentując w ten sposób doniesienia prasy o tym, że zespół ma się rozpaść ze względu na jego problemy ze zdrowiem. Próbuje wstać, chwilę śpiewa, a potem ze śmiechem upada na scenę. Pierwsze kawałki gra ubrany w szpitalny fartuch. Później także atmosfera się nie zmienia, Cobain regularnie nabija się ze swojego basisty albo wpuszcza go w maliny: „A teraz Krist opowie wam dowcip!”

Continue reading »

 

grunge nirvana

Gdzieś w piątej klasie podstawówki zostałem fanem muzyki grunge. Wiadomo: Nirvana, Pearl Jam… Jakoś to współgrało z powoli rodzącym się we mnie buntem (przeciw czemu? rodzicom i nauczycielom, jeśli dobrze pamiętam).

 

Pamiętam dobrze, kiedy po przesłuchaniu Unplugged in New York i sesji dzikiego skakania do Smells Like a Teen Spirit na zimowiskowej dyskotece, poszedłem do Empiku spytać czy są jakieś nowe płyty Nirvany.

Długowłosy sprzedawca wykrzywił się paskudnie, położył ręce na blacie, po czym schował głowę w ramionach. Jako jedenastolatek byłem śmiertelnie przerażony. Czekałem w napięciu co wydarzy się dalej. Czy może oni tam klną na tych płytach i zaraz mnie zatrzymają, potem wezwą rodziców? Może ten sprzedawca słucha jakiejś konkurencyjnej kapeli? Może to tak samo jak z Widzewem i Legią, dostanę po mordzie? Wreszcie chłopak wydusił z siebie:
– Kurt nie żyje.

Continue reading »

Tagged with: