hurghada zatoka

Czyli windsurfing lub smażalnia. To był mój pierwszy wyjazd poza Europę, delta Nilu, widziana z lotu ptaka, ukrop po wylądowaniu, galabile, rozkrzyczani miejscowi. Coś nowego. A potem wsadzili nas w autokar i zawieźli do hotelu. Otaczali mnie Polacy, klimatyzacja zrzuciła Celsjusze do aury warszawskiej majówki… Znowu byłem w Europie. I po co ja wyjeżdżałem?

Continue reading »

Tagged with:
 

 

Sinai Mountain

Tak, jest to zdominowane przez turystów miejsce, ale… da się ich uniknąć i przeżyć na tej niezwykłej górze parę wspaniałych, wzniosłych chwil. Jak to osiągnąć? I dlaczego właściwie wschód słońca na pustynie robi tak cudowne wrażenie? Pozwólcie, że odpowiem…

Continue reading »

Tagged with:
 

 

kair, egipt

Kair to absolutnie magiczne miasto. Zatłoczone, zanieczyszczone, przerażająco głośne i gorące… Jednocześnie posiadające cudowną dzielnicę koptyjską, ciekawe dwa bazary i wyspę Al-Zamalik. Mamy tam olbrzymi cmentarz, zamieszkany (sic!) przez półtora miliona mieszkańców, doprowadzających chybcikiem prąd z pobliskich słupów wysokiego napięcia, słowem koszmarne slumsy, a zaraz obok urocze kafejki, gdzie uraczą nas herbatą z hibiskusa. Jest to też jedno z nielicznych miejsc w Egipcie, gdzie arabska kultura pokonała starożytny Egipt faraonów i gdzie czujemy się naprawdę jak w muzułmańskim państwie (w tym pozytywnym znaczeniu). To już nie turystyczna Hurghada czy Sharm-el-Sheikh czy góra Synaj.

Continue reading »

Tagged with:
 

katedra santo domingo

 

Samto Domingo to nie jest miejsce, do którego trafia większość osób przyjeżdżających na Dominikanę. Owszem, ci z większym zacięciem do zwiedzania opuszczą hotele takich ostoi turystów jak Punta Cana, Puerto Plata, Cabarete czy Bavaro i wpadną tu na jeden dzień, żeby zobaczyć dzielnicę kolonialną i może przejść się nadmorskim bulwarem Malecon. Miasto to ma jednak więcej do zaoferowania. Co dokładnie? Spróbuję to Wam tu przybliżyć.

Continue reading »

Tagged with:
 

autostop, charakter

W zeszłym roku przejechałem z najlepszym kumplem ponad 3000 kilometrów po wschodnim wybrzeżu Ameryki Południowej, używając wyłącznie prawego kciuka. Muszę powiedzieć, że jest to najbardziej upierdliwa i męcząca metoda podróżowania z jaką kiedykolwiek miałem do czynienia. Prawdopodobnie też najbardziej niebezpieczna. Z drugiej strony jednak trudno o bardziej przygodowy, satysfakcjonujący i kształtujący charakter sposób przemieszczania się.

 

Continue reading »

Tagged with: