zauberberg mann

 

książki, które zmieniają nasze myślenie o świecie, które każą nam zastanowić się, co ma jaką wartość na naszej wirującej kuli. Co to znaczy dobrze przeżyć życie? Czarodziejska góra była taką książką dla całych pokoleń – Szymborska czy Miłosz wypowiadali się o niej z największym szacunkiem, mówili, iż zmieniła ich życie. Dla mnie… nie stała się ona taką książką. Może byłaby nią, gdybym przeczytał ją mając kilkanaście lat, może jeszcze na studiach? Dziś jej zawartość wydała mi się dość oczywista, świat poszedł naprzód – nikogo już nie zaskakuje konflikt idei. Niemniej jednak to świetna powieść. Taki „Świat Zofii” dla dorosłych.

 

Bildungsroman

 

Co to za trudne niemieckie słowo? Generalnie oznacza ono powieść, w której bohater przechodzi wewnętrzną metamorfozę, a dokładniej ta przemiana stanowi główną treść takiej książki. I owszem. Hans Castorp przyjeżdża do uzdrowiska jako młody, trochę leniwy, przymierzający się bez pasji do zawodu inżyniera wygodniś. Nie ma w nim nic wyrazistego. Jedyne co możemy o nim powiedzieć, jedyne co nadaje mu popłuczyn koloru, to fakt że posiada ulubioną markę papierosów. Nudny nikt. Ktoś pokusiłby o określenie go: everyman. Słowem mógłby to być każdy.

 

Potem jednak spotyka parę osób. Każdą wyrazistą, pewną swojego światopoglądu, charyzmatyczną. Zaczyna się walka o jego duszę. Krytycy literaccy podkreślają, iż Castorp symbolizuje Republikę Niemiecką z lat 20-tych minionego stulecia. Kraj, o który toczą walkę różne ideologie: pozytywistyczna, komunistyczna, katolicka. Na nie nakładają się jeszcze hedonizm i etykę służby, a nawet spirytualizm i początki psychologii. Nie wiem na ile było to zamierzeniem Manna, ale na pewno ciekawie się tą książkę z tej perspektywy czyta. Castorp bowiem nie jest w żadnym stopniu trójwymiarową postacią. Mimo iż targają nim silne emocje, wątpliwości… jakoś trudno było mi przywiązać się do niego, czy nawet go polubić. I chyba takie jest zamierzenie tej książki – nasze sympatie mają wędrować ku innym postaciom, argumenty nauczycieli Castorpa, tak naprawdę skierowane są do nas.

 

Światopogląd

 

Manna nie lubiłem kiedyś. Wydawał mi się koszmarnie nudny. Czytałem fragmenty jego notatek z podróży, przeczytałem kawałek „Doktora Faustusa”… Nie wzbudzało to we mnie żadnych większych emocji. Tym razem jednak to opasłe dzieło przeczytałem z dużą przyjemnością. Jest to niebywale ambitna książka – nie mam przez to na myśli, że trudno się ją czyta. Wręcz przeciwnie. Jest ambitna w swoim zamierzeniu. Mann chciał w niej zderzyć wszystkie popularne wówczas ideologie i kierunki myślowe. Nie daje nam odpowiedzi w co wierzyć, choć widać, gdzie wędrują jego sympatie (fascynujące jest też, to iż zmieniają się one w czasie trwania książki – zupełnie jakby sam pisarz, przechodził wewnętrzną ewolucję). Książka prezentuje też ówczesny stan wiedzy o biologii i budowie świata. Niezwykłym byłoby przeczytanie podobnej powieści napisanej dzisiaj. Biorąc jednak pod uwagę jak rozrósł nam się świat i jaka mnogość idei funkcjonuje obecnie, dzieło to musiałoby mieć nie dwa, a kilkadziesiąt tomów.

 

Jakby ktoś miał wątpliwości, co próbuję przekazać w tej recenzji: gorąco polecam przeczytanie tej ksiażki. Mann wylądował na liście moich ulubionych autorów jak Philip Roth czy Saul Below

A, i tłumaczenie jest świetne.

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box