Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 86
Higiena psychiczna | Maciej Rajk - oficjalna strona pisarza

 

Mieszkałem kiedyś z dość bliskim przyjacielem, który zakochał się w dziewczynie. Może nie zakochał z początku, ale z pewnością nie potrafił przestać o niej myśleć. Ona, ignorowała go, a on był blady, przybity i z tego co mówił nieraz rozkojarzony w pracy.

Pewnego wieczoru wyrwałem kartkę z zeszytu, napisałem na niej HIGIENA PSYCHICZNA i wepchnąłem jej rogi między książki, stojące na półce, tak że w każdej chwili mógł na nią spojrzeć, leżąc na swoim łóżku.

Karta ta spędziła tam dobrych parę tygodni. A nawet po tym gdy zniknęła zwrot ten został w naszym języku. Skąd mi się wziął? Nie wiem.** Ale idea jaką za sobą niósł była dość jasna…

Umysł lubi myśli

 

Nasz umysł nie znosi pustki. Może tylko mnisi buddyjscy potrafią trzymać go pustym jak kartka papieru. Dla nas, niewyćwiczonych śmiertelników, pozostaje zastępowanie jednej zawartości inną. Jednak mamy nad tym pewną dozę kontroli.

Dobra wiadomość numer jeden brzmi: możemy wpływać na to, o czym myślimy.

Druga: jesteśmy w stanie myśleć o jednej rzeczy na raz.

Trzecia: gdy coś przeniesiemy na papier, nieważne czy potem nosimy to w portfelu czy palimy w kominku, opuszcza nas umysł – przynajmniej na jakiś czas.

Płyną z tego dość proste wnioski: by uciec od zmartwienia najlepiej jest się czymś zająć. Moim naczelnym odkryciem związków damsko-męskich z ostatnich lat jest: osoba, która ma więcej do roboty, będzie silniejsza w związku. Będzie się mniej martwiła o drugą, mniej przejmowała brakiem odpowiedzi na wiadomości. Liczy się to zwłaszcza w fazie, zaraz po poznaniu, kiedy ludzie badają się nawzajem i próbują wymęczyć drugą stronę, zmusić do kapitulacji (zakochania się, zauroczenia itp.)

Inna lekcja to oczywiście: opisz to i zapomnij.

 

Myśli mnożą się króliczo

 

Jeżeli pozwolimy sobie na myślenie o tym, o czym nie powinniśmy, będziemy myśleć o tym więcej i więcej. Przykład? „Czemu ona nie odpowiada na smsa! Na pewno się jej nie podobam. Albo coś jej się stało. Albo umówiła się z tym innym gościem. Czemu mnie to zawsze spotyka? Jak ona mogła się umówić z tym innym gościem? Następnym razem jej wygarnę!” I tak dalej. Umysł to jest głupia rzecz. To koń, który poniesie, jeżeli nie będziemy go świadomie kierować.

Swoją drogą – czasem wyobrażenie sobie najgorszego scenariusza, działa jak zdrowy szok i nagle się uspakajamy. Uwaga: nie próbować za często z naszymi ukochanymi, bo wyobrażając ich sobie w „najgorszej sytuacji” (zdrada), uspokoimy się, ale stracimy do nich dużo z ciepłych uczuć. Miłość może nie wytrzymać takiej kuracji.

 

Na wzmocnienie

 

Inną banalnie prostą, ale skuteczną metodą jest podbudowywanie poczucia własnej wartości. Generalnie, gdy mocno się lubimy i cenimy, wiele z umysłowych śmieci po prostu nie ma szans wystąpić. Zazdrość? Znika. Poczucie przesadnego przywiązania, zranienie przez inną osobę? Nie utrzymuje się długo. Niejaki Brian Tracy polecałby powtarzanie „lubię siebie” i czemu nie, natomiast ja sugeruję szybkie zrobienie czegoś co poprawi nasza opinię o samych sobie: posprzątanie mieszkania, jogging, jakaś odkładana wizyta… I zaraz potem pochwalenie samego siebie do potęgi. Wiem, że banalne, wtórne itd., ale mam poczucie, że można to powtarzać w nieskończoność.

 

Higiena psychiczna?

 

Czym jest więc higiena psychiczna? Cóż, niczym nie różni się od fizycznej. Chodzi tu o utrzymywanie umysłu w czystości, przy pomocy prostych, łatwych w użyciu środków. Jednocześnie kluczowym jest to unikanie toksycznych obsesji. Natura ludzka niestety nakazuje nam pchać język w miejsce po zębie albo w ranę na policzku – tak samo umysł zmierza do myślenia o problemach, ale jeśli powstrzymamy go, kierując nasze myśli na inne tory, bądź porządkując je na piśmie… paznokcie naszego mózgu (zwoje?) mogą być czyste, pachnące i zadbane. A my nie damy się zwariować i ze stoickim spokojem znosić będziemy troskfale* rzucane nam przez los.

 

Trzymajmy się twardo przed ludziom niemiłą jesienią!

 

PS Byłbym zapomniał. Na czym polega „trik” buddyjskich mnichów? Po prostu pozwalają myślom objawiać się w umyśle, nie angażują się w nie, obserwują je, a one w spokoju przychodzą i odchodzą. Generalnie mocno polecam, natomiast wymaga to trochę treningu.

 

*pisane razem w hołdzie dwójce kolegów z liceum, którzy zwracali się do ludzie ze zwrotem: „Nie poddawaj się atakującym troskfalom!”, sugerując jakieś fantastyczne stwory

** już wiem, pewnie z podstawówki

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box