hunter thompson

Jest to książka, w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Cudownie szalona, dzika. Historia pędzącej ku zatraceniu pary dziennikarza i prawnika, w oparach alkoholu i w dymie, pyle narkotyków.

Nie ma większego znaczenia czy próbują opisać wyścigi terenowe, czy też starają się uchwycić czym jest amerykański sen. Liczy się obsesyjna atmosfera paranoi, policjantów wypełzających spod linoleum, obrzydliwie zwyczajnych i płaskich Amerykanów, którzy w narkotykowych zwidach jawią się Hunterowi jako syczące, łuszczaste gady. Przypominają się Miller i Bukowski.

Lęk i odraza w Las Vegas – fabuła?

 

Książka nie do końca ma fabułę, ale nie ma to żadnego znaczenia. Ważna jest bijąca z niej radość życia, szaleństwa, eksperymentów, niechęć do zwyczajności i płaskości.

Czytając ją możemy poczuć chęć prowadzenia mniej uporządkowanego i zdecydowanie mniej bezpiecznego życia. Przedstawia nam ona to wszystko czego unikamy, podejmując „właściwe” decyzje. Hunter Thompson (powieściowy Raoul Duke), wraz ze swoim prawnikiem zapija się w hotelach, ucieka przed płaceniem hotelowych rachunków, nie szanuje swojej pracy, zażywa przemysłowe ilości narkotyków i pcha się w najgorsze sytuacje, jak choćby kompletnie naćpany ląduje na konferencji policyjnej dotyczącej negatywnego wpływu zażywania narkotyków.

To co uwodzi nas w tej książce, poza znakomitym style, dzikim rytmem tej prozy, jest umiłowanie szalonego życia i kompletny brak lęku przed konsekwencjami. Wszyscy mieliśmy kiedyś znajomego, który pewnie nie skończył za dobrze, ale był absolutną legendą w szkole, robiąc wszystko to co chcieliśmy zrobić, a na co nie pozwalała nasza rozsądna część mózgu.

To cudowna powieść o id przejmującym kontrolę, o superego śpiącym smacznym, narkotykowym snem. Zdecydowanie polecam.

 

Hunter Thompson – Dziennikarstwo gonzo

I na marginesie o autorze pół zdania.

Hunter Thompson znany jest jako twórca nowego stylu dziennikarstwa, jaki sam ochrzcił „gonzo”. Do swoich historii wprowadzał fikcyjne postaci, skupiał się na nieoczywistych aspektach badanej sprawy – porzucając np. wynik opisywanego meczu czy wyścigów, a nawet w ogóle ich przebieg, a skupiając się wyłącznie na widowni, na oprawie, na wpływie na lokalną społeczność. Wszystko co w życiu napisał jest niezwykle żywe i ukazuje nam prawdę, której suche, oparte na faktach dziennikarstwo nie jest w stanie uchwycić. 

 

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box