Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 86
Juan Rulfo - Pedro Paramo | Maciej Rajk

 Pedro Paramo

W ostatnich dniach ukazały się w Polsce dwie słynne latynoamerykańskie powieści. Obie po raz pierwszy i obie… o wiele za późno. Pierwsza z nich to wręcz legendarna krótka powieść Juana Rulfo „Pedro Paramo”. To właśnie ta książka zainspirowała Gabriela Marqueza do napisania „Sto lat samotności”, a więc niejako z niej wypłynął cały nurt „magicznego realizmu”. Marquez tak wspomina pierwszy moment, kiedy zetknął się z tą powieścią: „Alvaro Mutis wyjął najcieńszą książkę i powiedział do mnie z uśmiechem: „Przeczytaj to, cholera, i się ucz!” To był „Pedro Paramo”. Tej nocy nie mogłem zasnąć, póki nie przeczytałem książki dwukrotnie. Nigdy nie uległem podobnemu wzruszeniu.” Powiedzmy, że trudno liczyć na lepsza rekomendację od meksykańskiego noblisty. Drugi ojciec magicznego realizmu, Jorge Luis Borges – jak możemy przeczytać na odwrocie powieści – powiedział po prostu: „Pedro Paramo, to jedna z najlepszych powieści literatury hiszpańskojęzycznej i literatury w ogóle.”

 

Książka rzeczywiście jest króciutka, polskie wydanie ma zaledwie 142-strony, w niczym nie przeszkadza to jednak pisarzowi w stworzeniu tajemniczego, niezwykłego świata. Naprawdę, czytając ma się wrażenie powrotu do Macondo, z powieści Marqueza, tyle że wymarłego, mroczniejszego i pełnego melancholii.

Tym co zachwyca jest niezwykle poetycki język i mocna atmosfera całej książki. Od pierwszej strony mamy przejmujące wrażenie włóczenia się po opustoszałej wiosce, położonej gdzieś w surowych górach. Każde zdanie zbudowane jest tak, by podtrzymac przewodnią atmosferę melancholii i opuszczenia – być może ta niezwykła spójność miała szansę zostać osiągnięta, dzięki skromnym rozmiarom książki, niemniej jednak efekt jest godny podziwu.

 

Drugą książką jest „Dzicy detektywi” Roberto Bolano, o której napiszę więcej w najbliższych dniach, bo że jestem dopiero na setnej stronie, a w przypadku tej książki to ledwie początek. Od razu jednak przyznam, że całkowicie zakochałem się w tej książce i podoba mi się ona niebo bardziej niż melancholijny „Pedro Paramo”. Roberto Bolano przez całe życie był zajadłym wrogiem realizmu magicznego i… chwała mu za to. To co do tej pory przeczytałem przywodzi na myśl Henry Millera, Bohumila Hrabala i Francois Rabbelais – cudowna, radosna powieść o dość chaotycznej drodze przez życie alter ego autora. Więcej niedługo!

PS Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box