warsaw modlin

Wszystkie lotniska są takie same. Znudzeni pasażerowie, torby podróżne, białe światło, absurdalnie drogie posiłki i napoje, tanie bezcłowe alkohole, perfumy, cygara… Wydawać by się mogło, że nie może być zbyt wielkich odchyłów od normy. Owszem, mogą być nowoczesne albo nie, duże albo małe, ładne albo nie… Okazuje się jednak, że jest jeszcze jedna odmiana. Lotnisko, gdzie nic nie działa jak powinno. Tak, oczywiście zgadliście: mam na myśli Modlin.

Trudne początki

Rzadko zdarza mi się coś krytykować, jeszcze rzadziej na blogu (chyba trzeci raz w życiu – tu pierwszy i drugi), a już praktycznie nigdy, coś co ma szansę szybko się poprawić. Tj. myślałem, że się poprawi…

Miałem bowiem przyjemność lecieć do Budapesztu, w połowie lipca, dokładnie cztery dni, po otwarciu terminalu. Nie działało nic. Sklepy były zamknięte, wszyscy stali albo siedzieli na podłodze… Jedynym źródłem pokarmów był automat z batonikami i colą. Miałem wrażenie, że ktoś się omsknął o miesiąc z datą otwarcia. Zrobiłem zdjęcia, notatki i… litościwie wstrzymałem się z publikacją. Jeszcze bliższy byłem napisania paszkwilu, w połowie sierpnia, kiedy to jechałem z ojcem, samochodem, odebrać swoją dziewczynę, i… nie znaleźliśmy dokładnie żadnych oznakowań drogowych, wskazujących na położenie lotniska. Nic. Jedna strzałka, w miejscu, gdzie i tak już widać pas startowy. Masakra! Skierowali nas pracownicy magazynu, znajdującego się zaraz za mostem przez Wisłę. Nie robili wrażenia zaskoczonych naszym pytaniem. Nie byliśmy pierwsi.

Poprawy brak

Na lotnisko jechałem jeszcze raz w sierpniu, dwa razy we wrześniu, raz w październiku i dziś drugi raz w listopadzie. Znowu siedzę na swoim plecaku w zatłoczonej poczekalni, gdzie przy dwóch bramkach, na kilkaset oczekujących są 24 siedziska. Ja rozumiem tanie linie, ale bez przesady. Jedyna dobra strona sytuacji jest taka, że po wejściu na pokład samolotu, gdzie jakiś inżynier na siłę upychał siedziska, nagle… czuję poprawę, czuję się komfortowo. jest mi dobrze: mam gdzie siedzieć i (uwaga!) mam się gdzie napić kawy. Na lotnisku w Modlinie kawiarnia jest jedna. Ze względu na dzikie kolejki nie udało mi się jeszcze z niej skorzystać. Po przejściu kontroli paszportowej – lecę do Wielkiej Brytanii – nie ma już nic. Mogę kupić i wypić 0,7 litra wódki. Klimatyzacja nie działa dobrze, pod tyłkiem twardo, otaczają mnie sfrustrowanie pasażerowie. Słowem: pokusa rośnie. 

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box