Nie dla mnie przyjaźń Polsko-Niemiecka,
Niemców nienawidzę od dziecka.”

Maciej Maleńczuk

 

Czyli krótka relacja z moich uczuć wobec Niemców, kontaktów z i dowiedzin ich kraju – wszysto w kontekście zbliżającego się półfinału z Włochami w Warszawie, na który mam bilety (radość, szczęście, turlanie się po łóżku).

 

Wiem, że dziś Niemców lubić jest bardzo modnie, ale ja kiedyś naprawdę nie życzyłem tej nacji dobrze. Wychowany w domu, gdzie obaj dziadkowie byli ranni na wojnie od niemieckich kul, urodzony w mieście, które Niemcy zmienili w parking, odwiedzając babcię widząc mały, nadtopiony, srebrny dzbanuszek na śmietanę – jedyną rzecz, jaką udało się wydobyć ze zbombardowanego domu pradziadków…

Dodajmy do tego pierwsze doświadczenie wyjazdu za granicę, gdzie na stacji benzynowej, gdzieś w okolicach Berlina, jakaś niemiecka babcia klozetowa wrzeszcząc na 11-letniego mnie starała się wyjaśnić mi, że 50 fenigów może nie jest obowiązkowe, ale jest wskazane. Nie rozumiałem jej, a język brzmiał strasznie. I jeszcze pokonali ślicznie grającą Argentynę w finale 1990 roku, który oglądałem ze łzami w oczach, jako sześciolatek. Czy wspominałem, że niemieckiego w liceum uczyła nas zasypiająca na lekcjach wariatka? Nie pomogła mojej miłości do mowy Goethego…

No podsumowując, jakby nie bardzo ich lubiłem…

 

Co Polacy myślą o Niemcach

 

Przyjrzyjmy się paradzie stereotypów.

1. Robią dobre samochody

2. Piją dużo piwa

3. Najeżdżają nas przy byle okazji

4. Uważają nas za złodziei

5. Są punktualni

6. Niemki są brzydkie

7. Są chłodni i oschli

8. Są zdyscyplinowani

9. Ordnung muss sein

10. Chcieliby odzyskać Szczecin, Poznań i już na pewno Wrocław

11. Są gospodarni i dobrze zarządzają krajem

12. Są od nas bardziej pracowici i zorganizowani

13. Są mało spontaniczni

 

Coś w tym stylu. Taka, mini parada uprzedzeń, zawiści i półprawd.

 

Stopniowa zmiana

 

Moje myślenie o Niemcach było bardzo podobne. Ale zacząło się w pewnym momencie zmieniać.

 

Najpierw przyszło zrozumienie, że wojna była dawno temu i należy o tym zapomnieć. Tak jak bohaterstwo dziadków nie przynosi mi chwały, tak czyny popełniane przez hitlerowców nie powinny plamić dzisiejszego niemieckiego pokolenia. Miałem jakieś 12 lat, kiedy przyszło mi to do głowy.

 

Później wraz z rozszerzaniem swojego pojęcia o polityce i opcjach przyszłości naszego kraju zrozumiałem, że musimy z Niemcami współpracować, Unia Europejska to świetny pomysł, a my Niemcom powinniśmy wybaczyć i wziąć się do integracji. Zrozumiałem też, że inwestycje zagraniczne, to coś co wydobywa nas z PRL-u i wprowadza do Europy. Niemcy inwestowali dużo. Pomogło w tym też to, że wrogie hasła wobec naszego zachodniego sąsiada wygłaszali głównie polityczni idioci, których z uprzejmości nie wymienię z nazwiska.

 

W 2001 czy 2002 roku po raz pierwszy odwiedziłem Niemcy na poważnie, tj. nie tylko przejazdem. Spędziłem pół dnia w Freiburgu i jakieś pół dnia w szwajcarskiej Bazylei. Oba miasta były urocze, ludzie byli w porządku, miałem okazję wypróbować swoje podstawy niemieckiego… Super. Duży wyłom w mojej niechęci.

 

Mowa jednak nie straszna

 

W kolejnych latach mój stosunek dalej się ocieplał. Obejrzałem „Goodbye Lenin”, film który mnie urzekł – wspólnota losów Polski i NRD, itp., – i na którym Niemcy mówili miękko i z ładnym akcentem. Zrozumiałem, że ten język da się polubić. Doszło do tego, że nawet wróciłem do nauki niemieckiego (ale w instytucie austriackim!). W podobnym czasie próbowałem wbić mojej ówczesnej dziewczynie (bardzo antyniemieckiej, pięknej i o ironio, o totalnie aryjskiej urodzie), że Niemieckie inwestycje w Polsce to zbawienie i generalnie nam na dobre wychodzą.

 

Kolejnym przełomem była seria wizyt w Niemczech. W 2010 roku odwiedziłem Kolonię, urocze, właściwie francuskie w nastroju miasto. Poznałem mnóstwo uroczych Niemców i Niemiek, a z jedną nawet wylądowałem w łóżku (nie potrafię nie lubić nacji dziewczyny, która obejmuje mnie nogami, co zrobić). W tym samym roku widziałem też Berlin, a także gościłem parę niemieckich turystek u siebie w domu.

 

Przez pracę do szacunku

 

Ostatni etap „polubiania” Niemców to obecny rok 2012. Po pierwsze coraz mocniej się przekonywałem, że jedyna nadzieja UE, to ten kraj właśnie, a po drugie nabrałem olbrzymiej sympatii do kraju, który zarabia na siebie i jeszcze podtrzymuje te fatalne gospodarki spod znaku oliwek i słońca. Powiedzmy sobie szczerze, że pomaga też zmieniony stosunek Niemców do nas: to jak się rozwijamy, to jak radzimy sobie z kryzysem, wywołało w Niemczech olbrzymi podziw i to się naprawdę czuje w rozmowach z nimi – „I jak my sobie poradzimy z tą Grecją? Polska i Niemcy nie mogą na wszystkich zarabiać!”. Na jednym wózku z Niemcami? Kto by pomyślał!

 

Po drugie: zacząłem z Niemcami pracować. I po tym mogę już tylko ich lubić i szanować. Punktualni, dbający o szczegóły w stopniu skrajnym, wybitnie pracowici, innowacyjni… Coś pięknego. Dla porównania współpraca z uroczymi Włochami, to prawie zawsze koszmar… Spędziłem tydzień w monachijskim biurze amerykańskiej firmy, w której jestem obecnie konsultantem i zrozumiałem nagle czemu niemieckie samochody się nie psują! Dla Niemców, jeżeli coś nie działa w 1%, to należy to zrobić jeszcze raz. Przerażało mnie nie raz ile pracy są gotowi włożyć, żeby coś udoskonalić dosłownie o milimetr, ale jednocześnie nabrałem dla nich niebywałego szacunku.

 

I tyle. Poza tym poznałem masę naprawdę sympatycznych Niemców. Zostaję coraz większym zwolennikiem bardzo mocnej integracji europejskiej.

 

PS Gdyby dzisiaj brzydko grający Angole, bojący się polskich i ukraińskich kibiców, wygrali z Włochami, to właśnie Niemcom bym kibicował – co byłoby nie do pomyślenia dla mnie w półfinale Euro 1996, kiedy ściskałem kciuki za Shearera i spółkę. Przeciw Włochom będzie mi jednak trudno. Włochów lubię bardzo. (ALE NIE W PRACY!!)

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box