Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 86
Nowa powieść w drodze | Maciej Rajk - oficjalna strona pisarza

Jak widać latem zapanowała klęska wpisowa. Wyjazdy, kończenie drugiej powieści i awans w pracy – podsumowując pisanie tekstów na stronę (prowadzenie bloga?) to ostatna rzecz, jaką mam na liście „pilne i ważne”. Niemniej jednak uważam, że to coś cennego i w przerwie między pisaniem artykułów warto dać tu znak życia.

Z rzeczy miłych: praktycznie skończyłem pisać drugą powieść. Roboczo nazywałem ją „Furia”, ale w międzyczasie ktoś przetłumaczył film „Edge of Darkness” z Melem Gibsonem na… „Furia” właśnie i musiałem pomyśleć o zmianie nazwy. Rozważam „Dwaj Bracia”, ale generalnie liczę na jakieś oświecenie i genialny pomysł w ostatniej chwili.

 

Wrzucam fragment powieści – pierwsze dwa mini-rozdziały:

 

Futbol nie jest sprawą życia i śmierci, jest czymś ważniejszym.

Bill Shankly

 

1.

 

Cierpienia przybierają dwie formy: własnych nieszczęść i pomyślności innych. Ambrose Bierce

 

 

Mój brat właśnie strzelił bramkę w meczu z Niemcami. 1:0. Pierwszy mecz mistrzostw Europy, tych naszych – 2012. Cieszę się, ale wiesz… to powinienem być ja. Ja. Bo to właśnie ja jestem lepszym piłkarzem, ja więcej trenowałem i ja mam więcej woli walki. Ja, ja, ja. Ale, to on strzelił bramkę, on tonie w objęciach kolegów z reprezentacji i to on został bohaterem drużyny. On. Co więcej pobił rekord mojego bohatera – Włodzimierza Lubańskiego i został najmłodszym reprezentantem i strzelcem w historii naszej reprezentacji. On, nie ja.

A to ja miałem pobić te rekordy! Bo widzisz… my jesteśmy bliźniakami, a jeszcze miesiąc temu to ja byłem w składzie na mistrzostwa. Nie on. On miał bilety do Tunezji. Poopalać się jechał.

 

2.

 

Jeśli skręcisz kark, nie masz co jeść, twój dom płonie, wtedy masz problem. Wszystko inne jest tylko niedogodnością.

Robert Fulghum

 

Od tego powinienem był zacząć: nazywam się Arek Mostowicz i mam szesnaście lat. Leżę z pogruchotaną nogą w szpitalu. „Dotkliwie pogruchotaną”, jak to powtarza mój lekarz.

Gazety ujęły to tak: „Największa nadzieja polskiej piłki od czasów Zbigniewa Bońka” wg „Przeglądu Sportowego” i „Największy piłkarski talent w historii tego kraju” wg „Piłki Nożnej”, „leży z ześrubowaną i pozszywaną nogą przed telewizorem.” – Gazeta Wyborcza, „Leży zamiast grać.” – Rzeczpospolita.

To widzę wokół: okno na szpitalny dziedziniec, dwa puste krzesła. Moja noga, stercząca w gipsie. Telewizor. Wczoraj było tu biało, dziś wszystko tonie w kwiatach.

Czas i miejsce akcji: czwarty czerwca 2012, godzina dwudziesta czterdzieści dziewięć, trzecia minuta meczu otwarcia: Polska – Niemcy. Mecz odbywa się w Warszawie – jakieś dwa kilometry ode mnie.

To przekazuje telewizor: chłopaki powoli wracają na własną połowę, słychać ryk trybun. Komentator bredzi coś o konieczności zachowania spokoju i utrzymywania swojego tempa gry, jakby chłopaki tego nie wiedziały.

To myślę w tej chwili: posłać raz takiego komentatora na murawę, to do końca życia jedyne co wydusiłby z siebie w studiu, to: „Naprzód chłopcy! Naprzód biało-czerwoni!” Żadnych mądrych komentarzy i rad. Zrozumiałby jaki to jest młyn, tam na dole! Przestałby chrzanić. Zostawmy jednak komentatorów w spokoju.

 

Patrzę w telewizor. Ujęcie kamery pokazuje uradowaną twarz mojego brata, a ja odpędzam złudzenie, że to ja jestem na boisku, że to siebie widzę. Jesteśmy do siebie podobni jak żadni inni bliźniacy, których widziałeś. Właściwie jesteśmy rozróżnialni dopiero od dwóch tygodni – on, to ten bez gipsu na nodze.

// Edycja 2012: Tekst ten orginalnie ukazał się na moim blogu w połowie września 2010. Książka miała na swoim koncie rok leżakowania w szufladzie, ze względu na krach moich prywatnych finansów z jesieni 2009. Musiałem wtedy poszukać pracy i tworzenie przeciągnęło się prawie o dwa lata. Pierwsze 2/3 powieści powstały od pierwszych dni lipca 2009 do końca września tego samego roku. Następna 1/3 rodziła się w mękach, w wolne weekendy, wieczorem po pracy aż do wiosny 2011, żeby wreszcie wyjść w sierpniu 2011 (i przejść wszelkie możliwe perturbacje). Słowem: szybciej się pisze, jak się tylko pisze.

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box