oviedo D'Eduardo Úrculo

 

Zrozumiałem czemu tak bardzo lubię podróżować. Głowy większości ludzi są pełne oczekiwań, a ja rzadko myślę o czekającej mnie podróży. Na tydzień przed wyjazdem/wylotem opada mnie zniechęcenie do całego przedsięwzięcia – mam tyle ciekawych i ważnych rzeczy do zrobienia w swoim mieście! – w rezultacie tylko siłą woli zmuszam się do nie anulowania biletów i spakowania walizki. Zrezygnowany jadę na lotnisko albo ładuję się do samochodu… Za to kiedy już jestem na miejscu! Nagle wszystko wydaje mi się świeże, nowe i ekscytujące. Wszystkie wątpliwości znikają, w obliczu pogodnego fatalizmu – w końcu już tu jestem, więc równie dobrze… Rezultat jest taki, że cieszy mnie wszystko co mnie spotyka. W tym tzw. problemy – policja, naciągacze, pijani miejscowi/turyści. Każdy kraj biorę z dobrodziejstwem inwentarza.

Podróżniczy rok

A było ich trochę przez ostatnie 12 miesięcy. U wielu osób wzbudzi to pewnie obojętne wzruszenie rąk, ewentualnie komentarz: „tylko tyle?”, dla mnie był to jednak najbardziej podróżniczy rok. Więc po kolei i nie ignorując powtórek:

Wielka Brytania, Włochy, Słowenia. Austria, Czechy, Niemcy, Holandia, Belgia, Francja, Wielka Brytania, Wielka Brytania, Dominikana (na zdjęciu, ja w środku), Wielka Brytania, Wielka Brytania, Francja, Singapur, Malezja. Koniec elementu narcystycznego.

Wracając do rozmyślań, zauważyłem też, że większość moich najbardziej podróżujących znajomych cierpi na ostry 'reisefieber' i tęsknotę za „tym tam, co daleko”. Jak ujął to Baudelaire:

 

Dyliżansie, zabierz mnie ze sobą! Statku, wykradnij mnie stąd!

Zabierz mnie, hen daleko. Tu, błoto, tworzą nasze łzy*.

 

 

 

Czy po naszemu: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Na to cierpię generalnie umiarkowanie rzadko, raczej w miesiącach chłodnych, najbardziej, gdy mi ktoś opowiada o własnych eskapadach i zwłaszcza jeżeli mam dość tego co robię na co dzień.

Taki sobie śmieszny wymiot myślowy z tego wyszedł. Losowa myśl na koniec: Dominikana i Malezja są identyczne: ta sama temperatura, to samo (identyczne!) budownictwo i samochody. Jedyna różnica to islam zamiast katolicyzmu i malajski w miejsce hiszpańskiego. Jakby mnie ktoś zrzucił po ciemku w środku małego miasteczka, nie zgadłbym gdzie jestem.

PS Zdjęcie dzięki uprzejmości WikiMedia – przedstawia rzeźbę D'Eduardo Úrculo "Podróżnik", stojącą w Oviedo, Hiszpania. 

 *Tłumaczenie własne i na chybcika (apologizy)

 

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box