Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 83
Polska 1981 - powieść nr 4 | Maciej Rajk - oficjalna strona pisarza

 

stan wojenny warszawa

I tak w tydzień przed wyjściem Wyjechać, czwarta powieść zakiełkowała mi pod potylicą. Teraz tylko pora się modlić, by zapuściła solidne korzenie w szarej materii i może znowu będzie coś w księgarniach za rok. Tu przymiarka, tudzież pierwszy rozdział. Robocza nazwa to "Polska", ale spokojnie bez martyrologii będzie. Na zdrowie! 

Nie było takich moich urodzin, kiedy ojciec nie wspomniałby, że prawie kosztowałem go życie.

– Nogi sobie połamałem! Zastrzelić mnie chcieli!

I tak co roku, każdego trzynastego grudnia. Trzeba zresztą staruszkowi przyznać, że nie koloryzował specjalnie.

W 1981 roku, pędził swoim czerwonym maluchem po zaśnieżonej Stołecznej, w Warszawie. Jechał z matką. We dwójkę, ale i ze mną. Zawierucha, biało. Fiacika o wyglancowanych oponach miotało od chodnika do chodnika. Poruszanie się po tej słonolodowej wstędze wymagało trochę zręczności. Matce co chwila zapierało dech, więc pewnie mi też. Tatuś jednak uparcie nawijał na opony, dzielące go od Bielańskiego kilometry.

Już słyszał pielęgniarki, już czuł ciepło szpitalnych korytarzy, widział jarzeniówkowe światło.

– Już zaraz – uspakajał matkę, wyciągając blaszaka z kolejnych poślizgów. – Zaraz cię oddam lekarzowi.

Słowo daję, że tak pewnie by się stało, bo mój ojciec jak coś powie, to choćby miał umrzeć zrobi, ale na rogu z Krasińskiego wkleili się w czołg. Mieli zielone, ale z czołgiem, jak i z tramwajem nie dyskutuje się o pierwszeństwie. Na obronę ojca trzeba powiedzieć, że czołgu, w przeciwieństwie do tramwaju trudno się spodziewać.

Maluch zgniótł się jak nieświeży pomidor. Matka przygrzmociła czołem o nagłówek, a ojciec rozpłaszczył sobie nos o kierownicę. Co gorsza, złożona w harmonijkę blacha złamała mu prawą nogę. W szoku nic nie poczuł i tylko wyskoczył na ulicę, wypychając, trzymające się na jednej śrubce drzwiczki.

– Co to ma być?! – wydarł się w kierunku żelastwa.

W odpowiedzi otworzył się właz na wieżyczce, a ponury żołnierz wymierzył w ojca kałasznikowa.

– Nie ruszać się! Na ziemię!

– Jak kurwa się nie ruszać! Co to kurwa…

Protest ojca przerwała seria, rozbryzgująca śnieg u jego stóp.

– Co rzesz?!

– Milczeć! Na ziemię!

Z czołgu zaczęli wyskakiwać kolejni żołnierze. Według relacji ojca – a słyszanej przeze mnie 32 razy do tej pory – żołnierze rozważali zastrzelenie go na miejscu, za atak na jednostkę Wojska Ludowego. Drugą opcją był natychmiastowy areszt. Zanim jednak ktokolwiek zatwierdził egzekucję, z tylnego siedzenia wygramoliła się moja matka.

– Ja rodzę, skurwysyny!

Moc tego zdania docenić może tylko człowiek, który wychował się z moją mateczką. To nobliwe metr pięćdziesiąt coś delikatności nie przeklinało nawet w czasie porodu.

Żółnierze zgłupieli. Po chwili wybuchli dzikim śmiechem.

– Zawieziemy państwa – oświadczył dowódca. – Moja rodzi zaraz po Nowym Roku.

Matkę władowali do środka, a ojca usadzili na pancerzu. Biedaczek ściskał kurczowo lufę i prawie dusząc się od lodowatego wiatru, modlił się, by gwałtownie nie hamowali.

Legenda rodzinna głosi, że w chwili dojazdu do szpitala, z gmachu wyskoczyło kilku lekarzy, którzy zaczęli się nawzajem denuncjować i głosić lojalność wobec partii. Może to i prawda, ale za  bardzo mi to pasuje do poczucia humoru ojca. Kto wie?

PS Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box