adidas pas cher nike air 95 pas cher nike free femme nike chaussure air max 90 pas cher nike pas cher louboutin pas cher sneakers adidas femme air max noir et blanc chaussure de sport nike femme news basket pas cher nike air max nike air max 90 pas cher basket nike air max 90 pas cher world le prix des chaussures louboutin
Powrót do Pisania || Maciej Rajk - oficjalna strona pisarza

Writer at work

изготовление рекламных вывесок Po długiej przerwie niezwykle trudno jest powrócić do pisania. Wie o tym każdy, kto zajmował się skrobaniem tekstów. By coś napisać, coś nowego, coś płynącego z wnętrza, trzeba wejsć w bardzo specyficzny stan umysłu. Można napisać esej na studia, po prostu streszczając i parafrazując istniejące książki – generalnie tego się na polskich uniwersytetach wymaga – by jednak stworzyć coś własnego, nie mówiąc już o fikcji, musimy odnaleźć to dziwne, ciche miejsce we własnym wnętrzu.

Odpowiedni Stan

Umiejętność łatwego odnajdywania tej przestrzeni, wchodzenia w odpowiedni stan przychodzi z czasem, a dokładniej wraz z praktyką. Gdy nie piszemy przez jakiś czas, zdolność ta zanika. Nagle coś, co było łatwe, naturalne, wręcz machinalne, sprawia nam koszmarne problemy. Z łatwością widzę to w sobie, ale także u innych.

Od czasu do czasu zgadzam się uczyć różnych chętnych kreatywnego pisania. Z reguły, po okresie intensywnej słowo-produkcji, osoby te milkną na jakiś czas. Tygodnie, miesiące, czasem na zawsze.

Po dłuższej przerwie naprawdę musimy przysiąść, przebić się przez mur dyskomfortu i cierpliwie czekać…

 

Jak wrócić do pisania?

Nie potrzebujesz opuszczać swojego pokoju. Siedz przy biurku i nasłuchuj. Nawet nie słuchaj, a po prostu czekaj, bądź cichy, nieruchomy w odosobnieniu. Świat przyjdzie do ciebie, byś go odkrył, nie ma wyboru, w ekstazie toczyć się będzie u twych stóp.

Franz Kafka

Przyznam szczerze, że ten artykuł jest właśnie efektem takiego „przysiądnięcia”. Uparcie, zaraz po przebudzeniu sięgnąłem po zeszyt i zacząłem opisywać stan, w którym jestem – kompletne odzwyczajenie od regularnego pisania. W tiszercie, z ręcznikiem wokół bioder i z dziewczyną latającą po mieszkaniu, zalewającą mnie morzem pytań: zrobisz pranie? kiedy zamówimy sprzątaczkę? gdzie jest mały rondelek? co chcesz robić dziś wieczorem? Uciekłem strategicznie do innego pokoju – „próbuję pisać!”. Gdy po dłuższej przerwie przychodzi do Ciebie pomysł – jakikolwiek – musisz uchwycić się go jak uciekającego złodzieja za kurtkę. I nie wolno Ci oceniać czy jest dobry czy nie. Tematu natchnienia się nie wybiera. Natchnienie trzeba docenić i wykorzystać – wtedy będzie wracać. W przeciwnym razie skazujesz się na wielogodzinne gapienie się w pusty ekran.

Pisanie może być łatwe

Co ciekawe istniały okresy, kiedy trudno byłoby mi pomyślać o łatwiejszej czynności niż zaczernienie paru stron. W 2009 roku napisałem „Miłość” i 2/3 „Braci”, obok tego magisterkę, kilkadziesiąt artykułów do magazynu OFFICE i niemałą ilość artykułów na tego bloga. W 2012 roku uparłem się, że będę pisał przynajmniej jeden artykuł dziennie i między połową marca, a końcem czerwca, twardo wyprodukowałem około setki tekstów. I to zasuwając równo jako konsultant. Co by się nie działo, brak snu, impreza, spotkanie ze znajomymi w planach, artykuł musiał powstać. Po pewnym czasie byłem w stanie usiąść na godzinę, stworzyć artykuł, przeredagować i nawet opublikować na blogu. Pomysły przychodziły do mnie praktycznie w gotowej formie.

Czy byłbym w stanie to powtórzyć w najbliższym tygodniu? Zdecydowanie nie. Nie mam jednak wątpliwości, że po może dwóchy tygodniach byłbym z powrotem na „pisarskiej fali”. Grunt to pisać codziennie, przemęczyć się przez te pare ciężkich dni (niczym to się nie różni od powrotu do siłowni czy do jakiegoś sportu), wykorzystać zapas silnej woli i dyscypliny, wiedząc, że zaraz wszystko stanie się łatwiejsze. 

We wrześniu zmieniam pracę, będę miał miesiąc wolnego. Marzy mi się napisanie pierwszego szkicu nowej powieści, może scenariusza. Wiem, że to nierealne, o ile nie wejdę wcześniej we właściwy rytm. Ten artykuł piszę dla moich „niepiszących” uczniów, ale… też dla siebie. Proces rozpocząłem – życzcie mi powodzenia!

Małe metody

– Noś ze sobą długopis i jeżeli nie notes, to chociaż parę złożonych kartek papieru – zawsze!

– Traktuj inspirację poważnie, jak pilny telefon, który musisz odebrać. Zignorowana będzie wracać coraz rzadziej.

– Używaj narzędzi do pisania, które lubisz. Myślę, że za napisanie tego artykułu w połowie odpowiada ładny japoński notatnik, który sobie wczoraj kupiłem (najlepiej wydany jeden funt w tym roku!). Jeżeli lubisz pisać na komputerze, zadbaj o przyjemną klawiaturę. Trzy z moich czterech powieści, jakieś 150 tekstów blogowych i dobre 100 artykułów do gazet powstały na prehistorycznym MacBooku, którego klawiaturę po prostu ubóstwiałem. Odkąd wyzionął ducha pod koniec zeszłego roku, moja „wydajność pisarska” po prostu zamarła.

– Wyznacz sobie święte okresy. Czy to będzie godzina codziennie po powrocie do domu, czy pół godziny po przebudzeniu czy wreszcie pięć godzin w każdą niedzielę – wpisz pisanie do swojego kalendarza.  

 

Zachęcam też do przeczytania moich innych artykułów o pisaniu i do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku
 

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box