Ravi Shankar

Na liście absurdalnych życiowych doświadczeń odkrycie, że dwie osoby, które świetnie znasz, same, niezależnie znają się od lat zajmuje dość wysokie miejsce . W ograniczonym wydaniu odnosi się to też do twoich ulubionych artystów – dzisiaj dowiedziałem się, że Norah Jones jest córką najsłynniejszego wirtuoza sitara: Ravi Shankara. I jego i jej słucham od lat. Zastanawiam się czy nie przesunąć ich płyt na półce i nie umieścić obok siebie, w imię zasady: „Nie rozdzielać rodziny!”.

Ravi Shankar urodził się w Indiach w 1920 roku. Od najmłodszych lat towarzyszył grupie muzycznej swojego starszego brata – jako tancerz i muzyk. Mając 18 lat porzucił taniec i zaczął studiować… hinduską muzykę klasyczną. Uczył się u słynnego Allauddin Khana – a w Indiach uczyć się u kogoś, znaczy coś trochę innego niż w Europie. Uczeń zostaje tam częścią rodziny, a nauka trwa od rana do nocy. Dosłownie. Ravi ćwiczył n ieraz po kilkanaście godzin na dobę. Znany był z tego, że ćwicząc grę na sitarze podwiązywał swoje długie włosy do sufitu, tak by w razie przyśnięcia, szarpnięcie przywracało go świadomości.

 

Trening trwał sześć lat i stworzył jednego z najsłynniejszych hinduskich muzyków. Wśród jego uczniów można znaleźć gitarzystę Beatlesów: Georga Harrisona. Grał też z fenomenalnym skrzypkiem Yehudi Mehuninem. Zachęcam do wysłuchania hm… właściwie dowolnej jego płyty. Ja uwielbiam pierwszą: Three Ragas, z 1956 roku, ale w sklepach i… w Internecie można znaleźć ich dużo więcej.

Norah Jones

Norah Jones wychowywała się bez… wspomnianego powyżej ojca, a za to z mamą – dość znaną tancerką: Sue Jones. Zaczynała od chóru kościelnego (jak prawie każda wokalistka w Stanach, kościoły powinny pobierać tantiemy), potem uczyła się grać na gitarze i fortepianie. Studiowała przez chwilę, na Uniwersytecie Teksańskim, jednak rzuciła go, by śladem dziesiątków innych wielkich (Bob Dylan i reszta) wyjechać do Nowego Jorku. Owszem, nic tak jej nie pomogło jak plaga smooth jazzu i uroda, ale cóż… jest dobra. W 2002 roku, po wydaniu debiutanckiej płyty w słynnym Blue Notes Records (John Coltrane, Miles Davis, Duke Ellington, Charlie Parker…) jej kariera eksplodowała i odtąd wszyscy ją znają – nie będę się rozpisywał o jej łagodnej muzyce.

Z innej bajki: największym dla mnie szokiem była jej naprawdę niezła rola w filmie „My Blueberry Nights” (polskie prawie-tłumaczenie: „Jagodowa miłość”) z 2005 roku.

I tyle. Pora puścić sobie „Come Away With Me”.

 

PS Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box