Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 83

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 83
Robert Bresson | Maciej Rajk - oficjalna strona pisarza

 

Robert Bresson reżyser

Odkrycia nie zdarzają się nam często. Chodzimy do kina, słuchamy radia, czasem słyszymy coś w klubie, kupujemy książkę nieznanego nam autora w księgarni… Rzadko kiedy ten ktoś zostaje z nami na dłużej. Jednak czasem, może dwa razy do roku, może trochę częściej słyszymy, czytamy albo oglądamy coś, co porusza nas do głębi, popycha nas do zapoznania się z resztą utworów tego artysty i… okazuje się, że trafiliśmy na bogate źródło – kolejne twory tego artysty nas urzekają, słowem, mamy nowego ulubieńca.

Tak właśnie wyglądał początek mojej „znajomości“ z Robertem Bressonem.

 

Pierwsze zetknięcie

Najpierw trafiłem na „Kiesoznkowca“ z 1959 roku. Film urzeka pracą kamery i egzystencjalnym przesłaniem. Opowiada historię intelektualisty, który zaczyna zarabiać na życie jako kieszonkowiec. Najpierw robi to dla pieniędzy, ale z czasem odkrywa w tym coraz więcej uroku, czy nawet piękna. Doskonali swoją sztukę, jak artysta – cierpliwie, z zapałem, odkrywając piękno dokładnego ruchu. Trudno o bardziej amoralne przesłanie: widok głównego bohatera ćwiczącego w swoim pokoju powoduje, że natychmiast sami mamy ochotę spróbować! Chyba tylko Bresson potrafi tak uchwycić (wyłowić?) piękno każdego zawodu.

 Drugim jego filmem na jaki trafiłem była „Ucieczka skazańca“ z 1956 roku. To piękny, cichy film o umiłowaniu wolności, o lojalności i relacjach jakie człowiek nawiązuje w więzieniu. Taki francuski „Skazani na Shawshank“, łagodniej oddziaływujący na emocje i mniej „efekciarski“. Aha, i całkiem trzyma w napięciu. To, że reżyser opowiada o najgłębszych zakamarkach naszej duszy, nie znaczy, że nie potrafi zawiesić tego na fascynującej historii. Kapelusz z glowy itd.

Za co więc w sumie można uwielbiać jego filmy? Za minimalizm, za delikatną grę aktorów, tylko sugerującą ich emocje, za ciszę – niemal kompletny brak muzyki, poza najważniejszymi scenami. To chyba najbliższe poezji filmy jakie oglądałem. I najbardziej ludzkie – reżyser współczuje swoim bohaterom i… rozumie ich. A przynajmniej z takim wrażeniem opuszczamy projekcję.
Jak powiedział sam reżyser: „Nie ścigaj poezji. Ona sama, bez pomocy, przeniknie przez pęknięcia.“

Robert Bresson?

Jean-Luc Godard powiedział o nim: „Robert Bresson jest francuskim kinem, tak jak Dostojewski jest rosyjską literaturą, a Mozart niemiecką muzyką.“ Obok Jean Renoira przecierał drogę francuskiej fali. Sam nazywał siebie ‚chrześcijańskim ateistą“, co widać w jego filmach – wyznawał chrześcijańskie wartości, nie widział jednak w otaczającym go świecie Boga. Początkowo malarz, potem fotograf, w wieku 33 lat nakręcił swój pierwszy, krótki film dokumentalny. W czasie drugiej wojny światowej spędził rok w obozie jenieckim (co zainspirowało go do nakręcenia „Ucieczki skazańca“). Nie tworzył dużo i pozostawił po sobie raptem 13 filmów, nakręconych na przestrzeni ponad pół wieku.

Co jeszcze mogę polecić?

„Dziennik wiejskiego proboszcza“ z 1951 roku, wzruszająca opowieść o wrażliwym księdzu, zmagającym się ze słabym zdrowiem i wątpliwościami.

„Pieniądze“ – przerażający film z 1983 roku, który zebrał głowne nagrody w Cannes. Oparta luźno na opowiadaniu Tołstoja historia o łańcuchu zdarzeń, wywołanym przez fałszywy banknot jakim posługuje się dwójka uczniów prywatnego liceum. Cichy, pięknie nakręcony film, bezlitośnie przyglądający się francuskiemu społeczeństwu. Jeżeli obejrzymy go zaraz po „Ucieczce skazańca“ kontrast egoizmu z altruizmem, duchowości z materializmem jest niemal obezwładniający.

Oglądając stare filmy, jak te Bressona utrzymujemy przy życiu pewną delikatność, która zniknęła obecnie ze świata (może tylko na chwilę?).

„Mój filmy rodzi się w mojej głowie, umiera na papierze. Jest wskrzeszany przez żywych aktorów i przedmioty, których używam, wszystko to umiera na taśmie, jednak ułożone w pewnym porządku i rzucone na ekran odzyskuje raz jeszcze życie, niczym kwiaty w wodzie.“ Robert Bresson

Robert Bresson to reżyser kontynuujący najlepsze tradycje francuskiego kina.

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box