Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 86

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /wp-config.php on line 86
Rzeźba - Rodin | Maciej Rajk - oficjalna strona pisarza

Rodin

Z jakiegoś powodu zostałem ostatnio wielkim fanem rzeźby. Nie wiem czemu. Latami ignorowałem tą gałąź sztuki, a ostatnio zaczęła absolutnie mnie pochłaniać. Rzecz chyba w tym, że zobaczyłem parę rzeźb na żywo. Rzeźby na zdjęciach prezentują się bardzo mizernie. Tracą „bryłowatość” i ciężar. Zdają się płaskie i nudne. Nie są takie w rzeczywistości. Kiedy przebywamy w obecności rzeźby, czujemy jej masywność, ciężar, wręcz narzucającą się obecność. Kamień lub brąz przyprawiają niemal o fizyczne poczucie nacisku na ciało, ich chłód sprawia wrażenie mocy, niezwykłego potencjału energii zawartego w okrojonym z niepotrzebnych elementów głazu.

Auguste Rodin

Pierwsza rzeźbą, jaka zrobiła na mnie prawdziwe wrażenie był „Maszerujący człowiek” Augusta Rodina. Jechałem rowerem, ulicą wzdłuż kanału w Rotterdamie, kiedy kątem oka zobaczyłem tą rzeźbę. Odruchowo zachamowałem i… o mało co nie skończyłem pod kołami podążającego za mną samochodu. Wrażenie było tak silne, że poczułem, że muszę się zatrzymać. Dzięki Bogu za refleks jakiegoś kierowcy! W każdym razie przejechałem na drugą stronę ulicy, wziąłem rower na plecy, wszedłem na murek i zeskoczyłem jakiś metr w dół na ławkę. Rzuciłem plecak i żelastwo na ziemię i zacząłem obchodzić tą rzeźbę wkoło. Jak jakiś nieufny pies, nowo-odkryte drzewo.

– Przecież ja się w ogóle nie interesuję rzeźbą! – mruczałem pod nosem. – Czyje to w ogóle? Rodin? Hm… chyba słyszałem…

 

„Trzeba wziąć kawał marmuru i odrąbać wszystko, co w nim niepotrzebne.” Auguste Rodin.

 

I tak mi zeszła dobra godzina. Siedziałem na ławce i wlepiałem oczy w ten kawał metalu, wywołujący we mnie tak żywe uczucia. Resztę dnia spędziłem objeżdżając Rotterdam i oglądając inne wielkie rzeźby, których to miasto jest pełne. Żadna inna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, ale ziarno zostało zasiane.

Zapomniałem o sprawie do wczoraj, kiedy to zobaczyłem rzeźbę Igora Mitoraja w poznańskim Starym Browarze.

Ta także mocno mnie dotknęła i przyciągnęła uwagę – promieniowała pięknem i spokojem. Tym razem byłem w towarzystwie i nie spędziłem zbyt dużo czasu przed nią (czasami staram się udawać, że nie jestem dziwny), ale ciągle nie opuściła moich myśli i nawet śniła mi się w pociągu. To absolutnie niezwykłe, że rzeźba jest w stanie wywołać uczucie, jakiego czasem doznajemy, patrząc na twarz człowieka, którego kochamy. Nie jestem żadnym znawcą, który byłby w stanie ocenić krytyczno-akademicką wartość tej rzeźby, ale jeśli o mnie chodzi, to mamy w Polsce wielkiego rzeźbiarza.

PS Z oporem umieszczałem zdjęcia rzeźb w tym wpisie – sam przecież twierdzę, że zdjęcie nigdy nie odda sprawiedliwości rzeźbie. Niech jednak – powiedzmy – będzie wiadomo jak wygląda „zdjęcie czegoś czym się zachwyciłem”.

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box