Duell wyobraźnia kreatywność
Wpadłem ostatnio na zabawny cytat: „Wszystko co może być wynalezione, zostało wynalezione." Charles H. Duell, Komisarz Federalny USA ds. patentów, rok… 1899. Zacząłem się zastanawiać jak to możliwe, by powiedzieć coś takiego? Jaki proces myślowy musiał mieć miejsce, by w głowie tego dżentelmena powstała myśl: wynaleziono już wszystko. Nic więcej nie ma.

Wydaje mi się, że zalewany tysiącami wniosków patentowych, każdego tygodnia, nie potrafił wyobrazić sobie już niczego ponadto. Każdy człowiek o dość zamkniętym umyśle – a takim pewnie był ów urzędnik* – mierząc się z szalonym misz-maszem ludzkiej kreatywności, w zadając swojemu umysłowi pytanie "co jeszcze?" musi uzyskać w odpowiedzi ciszę. Chciałbym tu napisać o kreatywności i o wyobraźni, bo jestem przekonany że tkwi w nich ogromna moc, która może zmieniać świat i… nasze życie. A już na pewno powstrzyma każdego przed mówieniem tak kompletnych głupot jakie opuściły usta pana Duella.
 

Przestań krytykować swoje pomysły

Pierwszym krokiem do ożywienia swojej wyobraźni jest wzbudzenie w sobie wiary, że takową posiadamy. Wielu z nas wpada na wspaniałe pomysły, ale szybko z nich rezygnuje i nigdy nie wdraża ich w życie. Inni nawet nie pozwalają sobie na pojawienie takich groźnych myśli. Sami się autocenzurujemy. Pierwszą zasadą każdej burzy mózgów jest: "nie krytykuj cudzych pomysłów". Nasza kreatywna część umysłu pod krytyką idzie do swojego pokoju jak obrażone dziecko, mrucząc pod nosem – "więcej tu nie przyjdę" i "jeszcze pożałujecie, że mnie nie słuchaliście!". Krytyka i ocena, to ważny etap na drodze do wypracowania nowych rozwiązań, ale pora na nie przychodzi JUŻ PO etapie kreatywnym. Jak genialnie opisał to rumuński rzeźbiarz Constantin Brancusi: "Twórz jak Bóg. Rządź jak król. Pracuj jak wół." I tak to wygląda: najpierw wyobrażaj sobie przeróżne opcje, bez ograniczeń i obaw – jak Bóg, – dopiero potem po królewsku je oceń, a na samym końcu… pracuj jak wół nad wprowadzeniem ich w życie.

Pozwól sobie uwierzyć

Brancusi Rzeźba Wyobraźnia Kreatywność

Zbyt często staramy się zlać te etapy w jedno. Szkoła uczy nas, że powinniśmy być perfekcyjni od samego początku, a błędy czymś nagannym – by upewnić się, że tak jest wyobraź sobie, który uczeń prędzej właduje się w kłopoty: ten, który siedzi sobie cichutko w ostatnim rzędzie czy ten, który głośno się zgłasza do każdego pytania i… praktycznie zawsze podaje złą odpowiedź. "Źle, Maciek! Znowu. Siadaj!". Brzmi całkiem znajomo. 😉 Tymczasem pozwolenie sobie na popełnianie błędów to absolutna podstawa. Spójrzcie tylko na moje pisarskie próby sprzed pięcu lat. Nauka trwa i popełniamy po drodze DUŻO błędów. Ludzie, którzy zachodzą w życiu daleko pozwalają swojej wyobraźni szaleć, później przebierają w wydanych przez nią owocach i wreszcie zakładają roboczy drelich. Weźmy chociaż założyciela magazynu, w jakim ostatnimi czasy pracowałem: zaczynał pracując w McDonaldzie, później "na telefonie", próbując wcisnąć reklamy w dość marnej jakości gazecie producentom mebli itp., aż wreszcie któregoś dnia uznał, że sam założy czasopismo. Szaleństwo! Chłopak z wykształceniem z AWF jest dziś całkiem zamożnym biznesmenem, a co lepsze… jednym z głównych autorytetów w tym kraju ds. projektowania biur. Wniosek: trzeba pozwolić sobie uwierzyć, że coś jest możliwe.

Pozwól działać podświadomości

Kolejna rzecz, to pozwolić działać całości swojego mózgu. Nasze świadome myślenie, to tylko wierzchołek góry lodowej. Wyobraź sobie, że masz policzyć średnią ocen albo średnią dochodów wszystkich ludzi w swoim mieście – makabra! Zadanie zajęłoby ci parę tygodni. A teraz wyobraź sobie, że musisz tylko wkleić dane do Excela i odpalić odpowienią funkcję – nawet zakładając, że będzie musiał chwilę pomielić, po paru minutach będziesz miał odpowiedź. Twoja podświadomość to coś podobnego – to wielka machina do obliczeń, rozważania możliwości i tworzenia nowych szans: stawiasz przed nią problem, odrywasz się, idziesz na spacer czy pozmywać naczynia i w pewnym momencie wyskakuje komunikat "obliczenia zakończone" i nagle Cię olśniewa! Eureka! Mówimy wtedy często: "czemu nie pomyślałem o tym wcześniej?", prawdziwe pytanie brzmi jednak: czemu nie pozwoliłem wcześniej popracować swojej podświadomości?
Z mojego doświadczenia, by uruchomić podświadomość należy: jasno zdefiniować nasz problem (najlepiej zapisać go na kartce papieru), chwilę pomyśleć nad możliwymi rozwiązaniami, a potem zapomnieć o sprawie i pójść porobić coś, co nie będzie zanadto obciążało naszego mózgu. Oglądanie telewizji czy surfowanie po internecie nie działa, ale spacer, bieganie, prysznic czy nawet posiedzenie na kanapie/leżaku w ciszy jak najbardziej – kluczowe są właśnie: cisza i relaks. Nie sposób wpaść na dobry pomysł stresując się czy martwiąc się. Po prostu się odpręż.
Jak żalił się szwagier mojej koleżanki, z zawodu fizyk teoretyczny: "Jak ja mam wytłumaczyć mojej żonie, że kiedy leżę na wersalce, to się nie lenię, tylko pracuję?"

Co jeszcze w temacie podświadomości, czyli paliwa naszej wyobraźni? Musisz szanować dostarczane przez nią wyniki. Kiedy wpadnies na pomysł: zapisz go. To tak jak ze zbieraniem kamieni – możesz mieć tylko pewną ilość w garści. Podobnie nowe pomysły nie będą przychodzić, jeżeli nie opróżnisz umysłu z poprzednich. Druga rzecz, to działanie. Nasz umysł nie jest głupi i jeżeli wyczuje, że nie robisz nic z dostarczanyjmi przez niego złotymi jajami, w przyszłości mniej chętnie je przyniesie. 

Zachęcam z całego serca do popuszczenia wodzy wyobraźni. Kreatywności możemy się nauczyć, a naszą wyobraźnię da się wybudzić z zimowego snu. Nawet pan Duell, który w 1899 wypalił (podobno) z tym straszliwie mylnym zdaniem, już w 1902 roku powiedział:

"Moim zdaniem, wszystkie przeszłe wynalazki, w różnych dziedzinach nauki, wydadzą się kompletnie nieistotne, gdy zostaną porównane z tymi jakie przyniesie bieżące stulecie. Niemal życzę, bym mógł jeszcze raz przeżyć swoje życie, tylko po to by ujrzeć te cuda, jakie ma ono w zanadrzu."

Tak to wyglądało, panie Duell. Dziś mogę tylko powtórzyć pańskie zdanie. Teraz ty spróbuj.

*sprawdzając źródła do tego artykułu odkryłem, że pan Duell był prawnikiem

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box