Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 93

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 93

Warning: include(1) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /wp-config.php on line 93

Warning: include() [function.include]: Failed opening '1' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php5/lib/pear') in /wp-config.php on line 93
Spowiedź selekcjonera - Hazard | Maciej Rajk - oficjalna strona

Tym razem, dwa dni przed wizytą Marcina Twardowskiego w TVP2, podzielę się z Wami jednym z cięższych fragmentów "Spowiedzi". Muszę powiedzieć, że to właśnie uzależnienie od hazardu zrobiło na mnie największe wrażenie z Marcinowej historii. Nie seks, nie alkohol i nie narkotyki, ale właśnie skacząca po numerkach kuleczka. 

Tylko fragment – ku przestrodze i…. by zachęcić do lektury. 

 

„Pieniądz wygrany, jest dwa razy słodszy od zarobionego.” Richard Price, film „Kolor Pieniędzy”

„Hazard to najpewniejsza metoda zyskania niczego, z czegoś.” Wilson Mizner

„Jeżeli nie boisz się choć trochę, wchodząc do kasyna, jesteś albo bardzo bogaty albo nie wiesz wystarczająco dużo o tej grze.” VP Pappy

 

Hazardem rozwaliłem każdy biznes za jaki się wziąłem. W 2006 roku sprzedawałem markową odzież, by dorobić do pensji selekcjonera. Działałem jako pośrednik sprzedając towar, który brałem w komis od importera. Było to bardzo dochodowe i pewnie byłbym dziś ustawiony, ale niestety… Regularnie miałem trudności z rozliczeniem się na czas, ponieważ często przegrywałem pieniądze ze sprzedaży. Mój zaobek z każdego artykułu wachał się od stu do kilkuset złotych, natomiast wartość całej transakcji sięgała kilku tysięcy. Były to znaczne kwoty, które pozwalały mi grać. Gdy wygrywałem, to się rozliczałem. W pewnym momencie jeden z moich klientów osoba, której zostałem polecony przez znajomą zaproponował mi wspólną działalność. On zainwestował swoje oszczędności w zakup towaru, a ja miałem zająć się sprzedażą. Zaufał mi i nie podpisaliśmy żadnych dokumentów. Robiłem bardzo dobre wrażenie. Z pieniędzmi, które mi przelał pojechałem do Niemiec po towar. Sprzedawałem te rzeczy z różnym powodzeniem, ale nie przekazałem wspólnikowi żadnych pieniędzy. Wszystko na bierząco traciłem. Wysyłałem mu maile, tłumacząc się z trudności w jakiś komiczny sposób. To ktoś spóźniał się z płatnością, to nie byłem w stanie czegoś sprzedać.

 

Po jakimś czasie facet się poddał, natomiast zainterweniowała jego małżonka. Było jasne co myśli o całej sytuacji. Zaczęła mnie nachodzić, sprawdzać ile rzeczy sprzedałem. Szybko odkryła, że oszukuję jej męża. Spotkaliśmy się w cztery oczy, wyłożyła mi plan spłaty długu i od tamtej pory kontaktowałem się tylko z nią. Przepychanki trwały dobre parę miesięcy. W między czasie urodziło im się drugie dziecko, a ona coraz intensywniej próbowała wyegzekwować ode mnie należne pieniądze. Tłumacząc jej moją trudną sytuację, wreszcie się od niej uwolniłem. Co jakiś czas staram się ich spłacać, ale do dzisiaj oddałem tylko jedną trzecią umówionej kwoty. Oszukałem ich, żeby mieć środki na grę. Inaczej się tego nie da ująć.

 

Patrząc na to z perspektywy czasu jestem autentycznie przerażony. Kim ja byłem? Jak mogłem się tak zachowywać? Zawsze idąc do kasyna wierzyłem, że wygram, że rozbiję bank. Ludzie chodzą do kasyna się pobawić, stracić parę złotych, a ja szedłem tam zarobić. Jak głupio by to teraz nie brzmiało.

 

Zupełnie nie kontrolowałem siebie. Umówiłem się kiedyś z kolegą na wyjście do klubu. Był to środek tygodnia i kiedy dotarliśmy na miejsce wiało pustką. Klub znajdował się niedaleko kasyna, więc zaproponowałem byśmy właśnie tam zaczęli imprezę. Miałem około tysiąca złotych przy sobie i byłem pewien – jak zawsze, – że to pomnożę. Kolega się zgodził i poszedł ze mną. W kasynie miałem szczęście i wygrałem sporo pieniędzy. Mój kolega, znając mnie, zaproponował, że przechowa wygrane pieniądze i odda na drugi dzień. Zgodziłem się i po jakimś czasie wróciliśmy do klubu. Tam złożyłem zamówienie i zaprosiłem znajomych do stolika. Po krótkim czasie dopadła mnie ogromna ochota żeby powrócić do kasyna, by wykorzystać swój „szczęśliwy dzień”. Czułem się pewnie, tym bardziej, że duża część wygranej spoczywała bezpieczna w kieszeni kumpla. Wymknąłem się więc z klubu nie mówiąc nikomu. Byłem już pod wpływem sporej ilości alkoholu. Jak tylko przekroczyłem próg kasyna wpadłem w wir gry i nie mogłem się powstrzymać. Przegrywałem pieniądze, wściekałem się i dalej grałem. Czułem się przegrany i zły. Zadzwoniłem do kolegi żeby mi przyniósł pieniądze, ale się opierał więc wróciłem do klubu, żeby osobiście odebrać mu resztę moich wcześniejszych wygranych. W rezultacie przegrałem wszystko. Patrzyłem tępym wzrokiem na krupiera odbierającego mi wygrane wcześniej żetony. Byłem wściekły na siebie, a po chwili przerzuciłem gniew na kolegę.  Miałem olbrzymie pretensje, że mi uległ. „Jak on mógł? Przecież mnie zna! Wie, że jestem nałogowcem!” Wróciłem do klubu i nawrzucałem mu po pijanemu. Następnego dnia czułem się z tym potwornie głupio. Skompromitowałem się przed bliskim znajomym i nie mogłem nic zrobić, by to zmienić.

 

Czasami udawało mi się wyjść z dużą wygrana. Wtedy spłacałem zaległości, upijałem się w klubach lub w domu, zażywałem narkotyki i korzystałem z płatnych usług seksualnych. Jak w pewien piątek, gdy poszedłem do kasyna z Andrzejem. Miałem ze sobą tysiąc złotych. Jemu dobrze szło, ja szybko przegrałem pieniądze. Pożyczyłem jednak tysiąc od lichwiarzy i z tego tysiąca zrobiłem dwadzieścia. Byłem w ekstazie. Miałem dwie kanapki dwustuzłotówek wystające z kieszeni. Andrzej wygrał szóstkę. Poszliśmy się zabawić. Trafiliśmy do Namonu, gdzie od drzwi zamówiłem butelkę Jacka. Zgarnąłem znajomych. Na zapleczu kupiłem od dilera pięć toreb kokainy – tysiąc złotych. Czułem się jak król, szastając kasą na lewo i prawo. Nastukaliśmy się okrutnie i nad ranem wylądowaliśmy w hotelu. Wynająłem pokój w Intercontinentalu na dwa dni. Był z nami znany stylista, który poprosił mnie bym mu pożyczył pieniądze. Nawet nie słuchałem jego wyjaśnienia, tylko wcisnąłem mu kasę w ręce. Czułem się jakbym był na szczycie i chciałem, by wszyscy wokół mnie czuli się dobrze.

Nie znałem nawet większości osób, które tam ze mną balowały. Jednorazowi znajomi, przyciągnięci przez pieniądze, narkotyki i odgłosy dobrej zabawy… Następnego dnia czułem się dziwnie, a już w niedzielę przegrałem resztę pieniędzy w kasynie…

 

Mam wrażenie, że ostatecznie wpadłem w szpony hazardu, gdy pierwszy raz pożyczyłem pieniądze na grę. Wcześniej przepuszczałem tylko to co miałem, grałem z myślą o wygranej, ale też dla przyjemności. Potem grałem już tylko, by spłacić długi, by w magiczny sposób, dzięki wielkiej wygranej wykaraskać się z wszystkich swoich kłopotów. To taka groźniejsza wersja grania w totka z myślą o wielkiej odmianie swojego życia…

 

Ilekroć miałem jakieś pieniądze, od razu pojawiała się jedna myśl: trzeba to pomnożyć. Ile bym nie miał, to zawsze było za mało. Nieraz idąc do kasyna zaczynałem nawet rozsądnie, grając na małe stawki i pomnażając pieniądze. Potem jednak całą strategię trafiał szlag i wygrywała rządza zarobku. Niezliczoną ilość razy idąc z niedużymi pieniędzmi wygrywałem kilka tysięcy, tylko po to by przegrać wszystko z końcem wieczoru.

Włączał mi się w głowie wielki marzyciel. Pojawiało się myślenie życzeniowe. Zaczynałem sobie wyobrażać na co wydam zarobione pieniądze. Dochodziłem do wniosku, że np. osiem tysięcy złotych nie wystarczy mi na najpilniejsze wydatki i że potrzebuje więcej. „Mam przecież do oddania jeszcze Piotrkowi i Ewie i rachunki do zapłacenia i  skoro tak dobrze mi idzie to warto grać dalej.” Przez  kilka godzin czułem się jak na emocjonalnej kolejce górskiej, każda wygrana dawała mi ogromną satysfakcję i radość, a na koniec czułem się przegrany, jak kompletny frajer. Wracałem do domu w poczuciu straty, pustki. I z pustymi kieszeniami.

 

Otoczenie, w którym znowu żyłem nie pomagało. Chociaż po przegranej czułem się zdołowany, to mogłem zawsze liczyć na wsparcie współlokatorów, którzy też lubili grać w ruletkę. Pomagaliśmy sobie nawzajem po przegranych i często razem się cieszyliśmy z wygranych. Pożyczaliśmy sobie nawzajem pieniądze lub kupowaliśmy dla wszystkich jedzenie. Żyliśmy w komitywie, która była dla mnie wsparciem  w dalszej grze.

 

Próbowałem z tym walczyć. Jednak wszelkie próby kontrolowania gry – czy to przez wyznaczanie sobie limitu wygranych lub przegranych czy przez ustalanie limitu czasowego miały marginalny efekt. Najczęściej kończyłem wtedy kiedy kończyły się środki, a nawet wszelkie szanse na ich pożyczenie. Rzadko wychodziłem z pieniędzmi z kasyna, a kiedy już wyszedłem to miałem te pieniądze tylko maksymalnie przez kilka dni.

 

Czasem udawało mi się oderwać od gry na jakiś czas. Rzucałem się w wir pracy, w kolejne projekty, zapełniałem wolny czas na każdy możliwy sposób i to przynosiło pewne efekty. Nie na długo jednak. Jak bumerang wracałem za stół pokryty zielonym płótnem.

 

Po paru latach grania i pogrążania się w długach miarka się przebrała i poprosiłem kolegę żeby udał się ze mną do wszystkich warszawskich kasyn w celu załatwienia dla mnie zakazów wstępu. W tych czasach było możliwe zrobienia sobie zakazu pokwitowanego przez znajomego. Dzięki temu blokady nie można było zdjąć samemu, bez zgody tej drugiej osoby.

Czułem się wtedy zrezygnowany, zdołowany i zawstydzony. Pamiętam że zakazy zrobiłem na trzy lata będąc przekonany, że tyle czasu mi wystarczy na wykaraskanie się z długów. Ta próba była skuteczna do momentu, gdy dowiedziałem się o zakładach bukmacherskich oraz do chwili otwarcia nowego kasyna w Hotelu Hilton. Kolejny raz poniosłem porażkę i wróciłem do gry. Dziwne jest to, że w momencie kiedy zdecydowałem się ponownie zagrać nie czułęm wewnętrznego oporu. Bez żadnej walki czy wyrzutów sumienia dałem sobie na to przyzwolenie. Znowu potrafiłem sobie wmówić, że czeka mnie wielka wygrana.

 

Z każdym rokiem pogrążałem się coraz bardziej."

 

 

Zachęcam do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku

 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box