Strokes Angles 2011 Casablancas
Nowy album Strokes, wydany pięć lat po poprzednim zaczyna się bardzo odpowiednio od słów: I'm putting your patience up to test. Cierpliwość miłośników ich muzyki została dogłębnie przetestowana – pięć lat oczekiwań. Nie porwę się tu na artykuł o tym zespole, bo skończyłbym pisząc książkę. Ograniczę się do paru zdań szkicu i skupię się na albumie.

Powstawanie albumu najlepiej oddaje teledysk do Under Cover of Darkness. Wszyscy muzycy grają w jednym pokoju, a Casablancas śpiewa z krzesła w innym. Sam początek jest już wyjątkowo symboliczny. Kamera odjeżdża ukazując kolejnych muzyków, wchodzących ze swoimi partiami. Gdy pojawia się wokal, następuje szybkie cięcie i w zamiast spodziewanego Casablancasa widzimy… pusty czerwony tron. Król opuścił swoje stanowisko.

 

 

Ale to i tak dobrze! Pierwsze ujęcie pokazuje nam martwych muzyków, utopionych w szlamie – to też się zgadza. De facto zmartwychwstali i nagrali nową płytę. Wspomniane ujęcie pochodzi zresztą z ostatniego teledysku promującego ich poprzednią płytę: czarna ciecz zalewała grających w ciasnym pomieszczeniu muzyków. To też zaskakująco dobrze oddawało sytuację zespołu pod koniec nagrywania płyty nr 3.

Strokes

Jeżeli z teledysków możemy wyczytać przyszłość zespołu, to patrząc po Taken for a Fool i Machu Picchu, wygląda ona bardzo kolorowo! I całe szczęście. Król barytonu i jego „okrutnie cool” przyboczni nie powinni jeszcze schodzić ze sceny.

Album zaczyna się od dwóch najlepszych kawałków Machu Picchu i Under Cover of Darkness. Świetna wrażenie robią też Taken for a Fool i zabawnie nazwane Gratisfaction. Przyjemne jest spokojne Call Me Back i zaskakująco elektroniczne Games (brzmiące bardziej w stylu solowego albumu Casablancasasa – Phrazes for the Young).

Zdecydowanie polecam i cieszę się, że wrócili. Nadal jednak Is This It z 2001 roku, pozostaje moim ulubionym albumem – ale może to dlatego, że bardzo lubię Velvet Underground, którym się tam mocno inspirowali.

Przyjemne wrażenie robi też okładka płyty – obraz pochodzący z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, autorstwa belgijskiego malarza Guya Pouppeza.

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box