Dzień szarańczy - Nathanael West

W dobrej literaturze cudowne jest to, że praktycznie wcale się nie starzeje. Przez przypadek można wykopać książkę sprzed osiemdziesięciu lat i absolutnie się zachwycić. Dokładnie to spotkało mnie, gdy wybrałem się do biblioteki w londyńskim Whitechapel. Włóczyłem się pomiędzy kiepsko zorganizowanymi rzędami książek (DeLillo był rozrzucony pomiędzy trzema sekcjami), aż wreszcie rzucił mi się w oczy „Dzień szarańczy” (ang. „The Day of the Locust”). Miałem wrażenie, że słyszałem gdzieś o tej powieści i zabrałem  błyszczący egzemplarz do domu. Książka okazała się prześmieszna, cudownie smutna i ironiczna. Używając słynniejszych pisarzy jako składników opisu, powiedziałbym, że to Raymond Chandler, zderzony z Salingerem, z domieszką Fitzgeralda i szczyptą Bukowskiego.

 

Continue reading »