wiosna!

Następne dni mają być ciepłe, więc zaraz wszyscy pokochamy życie i będziemy biegać po parkach. Nie ma w Polsce nic lepszego niż wiosna. Właściwie szkoda, że nie da się jej eksportować. Po-październiczano-do-marcowej wegetacji powoli wracamy do życia.

Nie zapomnę nigdy wiosny roku, kiedy skończyłem osiemnaście lat. Po prostu rozsadzała mnie energia. Siedzenie w szkole było nieznośne i na szczęście udawało się urwać z większości zajęć. Pamiętam kiedy po dwóch matematykach i przeciągniętej lekcji fizyki (tak, przematfiziłem swoje licealne dni, zła decyzja) wyczółgałem się z sali i podreptałem na polski. Oczekiwałem jakiś zakurzonych Żeromskich, popłuczyn po pozytiwizmie, a tu wybuchli mi przed oczami Bruno Jasieński na spółkę z Tuwimem. Wreszcie ktoś zagrał na bliskich mi strunach. Wreszcie ktoś, kto uwielbiał szaleństwo, energię i radość życia. Wystarczyło mi już naprawdę suchot, porwanych sztandarów i ptactwa dziobiącego.

 

Radość życia

julian tuwim wiosna

Czy można lepiej opisać to uczucie, kiedy ciało budzi się do życia po długiej zimie, jest się młodym, wolnym i ma się czas? Można zrobić co tylko się chce i czas, by zostać kimkolwiek sobie zażczymy?

 

„A ja tak sobie wieczorem po ulicy chodzę,
Z podniesionym kołnierzem przy wytartym palcie.
Ja wiem, że nie masz celu mej codziennej drodze,
Chyba, podeszwy zdzierać na szorstkim asfalcie.

Jak sobie naprzód idę młody i wspaniały,
Jak wsadzę do kieszeni twarde, suche pięści.
To jakbym brzemię dźwigał, przewalam się cały:
We mnie się przewala me pijane szczęście.”

Julian Tuwim

 

Albo tutaj, „Do krytyków”, też Tuwim:

 

„A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie:
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach!
Na skrętach – koliście
Zagarniam zachwytem ramienia,
A drzewa w porywie natchnienia
Szaleją wiosenną wonią,
Z radości pęka pąkowie,
Ulice na alarm dzwonią,
Maju, maju! – –
Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!…”

 

I jak ci stetryczali, astmatyczni i zakaszleni krytycy mają zrozumieć cokolwiek co on pisze? Uwielbiam wiersze, które najpierw się czuje, a dopiero potem rozumie.

 

A Jasieński? Mój ukochany liryczny-anarchista.

Rzygające Posągi

„Pani Sztuce

Na klawiszach usiadły pokrzywione bemole,
Przeraźliwie się nudzą i ziewają Uaaaa…
Rozebrana Gioconda stoi w majtkach na stole
I napiera się głośno cacao-choix.

Za oknami prześwieca żółtych alej jesienność,
Jak wędrowne pochody biczujących się sekt,
Tylko białe posągi, strojne w swoją kamienność,
Stoją zawsze "na miejscu", niewzruszenie correct.

Pani dzisiaj, doprawdy, jest klasycznie… niedbała…
Pani, która tak zimno gra sercami w cerceau,
Taka sztywna i dumna… tak cudownie umiała
Nawet puścić się z szykiem po 3 szkłach curacao.

I przedziwnie, jak Pani nie przestaje być w tonie,
Będąc zresztą obecnie najzupełniej moderne.-
Co środy i piątki w Pani białym salonie
Swoje wiersze czytają Iwaszkiewicz i Stern.

A ja – wróg zasadniczy urzędowych kuluar,
Gdzie się myśli, i kocha, i rozprawia, i je,
Mam otwarty wieczorem popielaty buduar…
Platonicznie podziwiać Pani deshabille…

Ale teraz, jednakże, niech się Pani oszali –
Nawet lokaj drewniany już ośmiela się śmieć…
Dziś będziemy po parku na wyścigi biegali
I na ławki padali, zadyszani na śmierć.

A, wpatrując się w gwiazdy całujące się z nami,
W pewnycm dzikim momencie po dziesiątym Clicot,
Zobaczymy raptownie świat do góry nogami,
Jak na filmie odwrotnym firmy Pathe & Co.

I zatańczą nonsensy po ulicach, jak ongi,
Jednej nocy pijanej od szampana i warg.
Kiedy w krzakach widziałem RZYGAJĄCE POSĄGI
Przez dwunastu lokajów niesiony przez park.”

bruno jasieński wiosna

Poezja jest czymś co może przemawiać do nas bardzo mocno, gdy się na nią otworzymy. Prawie nikt jednak nie patrzy na nią w ten sposób po kilometrach Mickiewiczów, Rejów czy Karpińskich. To nie byli źli poeci, ale nie przemawiają oni do nastolatków. Tak jak nie uczymy nastolatków jak radzić sobie z reumatyzmem, tak nie musimy ich katować poezją, która nic dla nich nie znaczy. Ja z całego liceum wyszedłem z sympatią do tej zgrai: Baudelaire, Rimbaud, Tuwim, Jasieński, Staff i Miłosz. Może na starość docenię co innego.

 

Na koniec tego wspaniale chaotycznego artykuło-posta, mój ulubiony żart tego tygodnia:

 

„Jak to jest, że wszystkie firmy rozdają za darmo bilety na Euro? Nikt nie chce ich kupić?”

Zachęcam też do odwiedzenia mnie na google+ i na  Facebooku.

Tagged with:
 

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Please type the characters of this captcha image in the input box

Please type the characters of this captcha image in the input box